Wszelkie prawa do użytych utworów posiada Adrian von Ziegler



 
IndeksCalendarFAQSzukajGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Uliczka za karczmą

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Keeper
Książę

avatar



PisanieTemat: Uliczka za karczmą   Sro Mar 07, 2018 4:26 pm

Uliczka za karczmą

Ponura okolica. W powietrzu zawsze tutaj czuć dławiący zapach, który jest połączeniem alkoholu, dymu, wymiocin, wody morskiej... Tak naprawdę jest pewnie tego więcej, ale już sama myśl na ten temat przyprawia o mdłości, więc po co to rozważać? Nikt, kto nie musi, nie przychodzi tutaj. Po zmroku można spotkać nieprzytomnych ludzi, zataczających się. No tak. Schlani. Chociaż nie robi to absolutnie różnicy tym, którzy chętnie z niesławy tego miejsca korzystają. Różnego typu szumowiny przychodzą tutaj, umawiają zasady współpracy, wymieniają informacje. Ci, którzy są z portem bardziej związani, doskonale wiedzą, gdzie jest najlepsze miejsce do potyczek... I gdzie ludzie, z którymi zawierają interesy, będą najbardziej skłonni pracować. W końcu oni nie wiedzą, że ten cień był tylko śmieciem... Że ten jęk spod ich nóg to piwnica sąsiedniego budynku. Wolą nie ryzykować.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Keeper
Książę

avatar



PisanieTemat: Re: Uliczka za karczmą   Sro Mar 07, 2018 4:30 pm

MG na etacie


Krylo! — wrzasnął młody mężczyzna, kuśtykając powoli za swoim starszym i lepiej zbudowanym mężczyzną... Choć widocznie podpitym. — To... to nie jest dobre, co robimy! A jeśli oni... No wiesz... Przecież nie zrobili nam niczego. Nie powinniśmy tak naprawdę...
Dzamk sęęęę! — zawołał mężczyzna, po tym wydając z siebie krótkie czknięcie. — Mófię ci.. żeś on jakiś bujdak! A ja pinądzy nie mam. Za co sieci naprafić mamy?!
No tak... Sieci... Ale! Krylo! — zawołał chłopak, podbiegając do mężczyzny, który się poślizgnął na kałuży. Lepiej było nie wiedzieć czego i jak długo już tam leżącej.
Nie becz baranie! — wrzasnął na niego. — Inkfisy... Inkwji... No... Oni dobrze zapłacą! I bogofie też nagroszą... Ja ci mówię. A on dzieciak. Co oni nam mogą? Boguf nie mają! A to tylko o tym jednym... Co ta dziwka mufiła. Że on to dzifnie po zmroku lazta... Ja ci pofim, że on jakiś dzifak. Jak nie bezbosznik to dzifak. I lepsza to powiedzieć inkri... No tym. Ze świątki — mówił mężczyzna, pozwalając Krylo by ten go podniósł.
Przystali tam, gdzie było umówione. Gdzie z błędami, ale młody majtek zanotował na kawałku papieru, który przekazali podobno tym, co dobrze płacili za takie informacje. Nadal nie był co do tego przekonany...
Kiedy zauważył szczura na swojej nodze, kopnął go, wzdrygając się.
Paskudztwo... Już się ściemnia... Wiesz, kiedy przyjdzie? — zapytał, jednak westchnął, kręcąc głową. Skrzywił się, widząc jak kolejny szczur biegnie przez uliczkę. A może to był ten sam? Nawet nie wiedział... I nie interesowało go to, dopóki trzymały się od niego z daleka.
Spojrzał na mężczyznę obok, chcąc domagać się odpowiedzi... kiedy zrezygnowany westchnął na widok, że jego towarzysz zsunął się po ścianie i zasnął w jakichś śmieciach z pobliskiej karczmy. No pięknie. Noc, zaułek i te wstrętne szczury.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vazdadon
Gawron

avatar



PisanieTemat: Re: Uliczka za karczmą   Sro Mar 07, 2018 9:47 pm

Rutynowy spacer po porcie, przechadzka dla uspokojenia myśli, wybadania nastrojów i krótkiego rozpoznania w terenie. Nie ukrywał się i nie kluczył ciasnymi uliczkami przy samych ścianach. Przecież nie wzbudzał przesadnych podejrzeń - ani wśród osób przebywających tam sporadycznie, ani, tym bardziej, pośród tych, którzy byli tam stale. Ci drudzy zwykle go znali lub przynajmniej kojarzyli tę bezbarwną twarz, tę nijaką posturę. Byli przyzwyczajeni do niego, jak do tłustych i spasionych szczurów, które przemykały to tu, to tam, pozornie bez żadnego celu.
Podobnie jak Vazdadon.
Jego marsze stwarzały pozór bezsensownego zabijania czasu. Wędrówek donikąd pośród szarych budynków i uliczek wybrukowanych bezsensem i monotonią. W rzeczywistości obserwował czujnie wszystko i wszystkich, co udało mu się zobaczyć, usłyszeć, kogo minąć. Każdy strzępek rozmowy mógł zawierać w sobie ważne informacje - przecież sługusy inkwizycji musiały dotrzeć i do portu, zwłaszcza że ten klasyfikował się jako miejsce niebezpieczne. Pełno było dookoła jednostek, które za byle miedziaki były w stanie donosić i szpiegować dla cholernych inkwizytorów.
Wielkich bojowników, wierzących, kochanych i oddanych bogom bez reszty.
Zupełnie jakby w tym wyścigu wcale nie chodziło o kontrolowanie roześmianej ciżby.
- Nie kop szczurów. Lubią gryźć - rzucił mimochodem, zabarwiając głos ledwo słyszalną nutą pogróżki, gdy przechodził obok jednej z uliczek. Cicho stawiając stopy, niemal bezszelestnie, jak duch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kostya
Informator

avatar



PisanieTemat: Re: Uliczka za karczmą   Czw Mar 08, 2018 12:05 pm

Od dawna wiedziała, że ma szczęście. Pracowała w zamtuzie, w pokojach było nagrzane. Tak, oddawała za te przyjemności ponad połowę swojego zarobku, nie była wolna, jak paplały niektóre, zbyt brzydkie lub niezbyt rozgarnięte dziewczęta. Zawsze uśmiechała się pod nosem ze współczuciem, gdy słyszała starsze wpajające młodszym, że tylko stojąc na ulicy i samej się utrzymując, przejdzie przez życie. Te wszystkie opowieści, zapijane najtańszym trunkiem, żeby tylko się ogrzać, mieszane ze stęknięciami z zaułka, tanie fatałaszki, im bardziej kolorowe, tym lepiej, żeby wyróżnić się spośród innych. Wszystkie wyglądały jak alkoholizowane, nieudane kopie Roht.
Wzgardliwie i z uniesioną głową mijała te głupie dziewuchy. Większości z nich proponowano stałą pracę i dach nad głową, o ile nie były jakieś szkaradnie brzydkie. Odmawiały, smutną wizją przekazywaną z pokolenia na pokolenie przez inne kurwy-ulicznice. Wolność. Phi. One wszystkie należały do alkoholu i pieniądza, Kostya również. Gardziła nimi, bo wierzyły jeszcze w wolność.
Podróż Kostii odbywała się z podobnego powodu, była zamówiona do prywatnego domu, bo ktoś chciał przedstawić egzotykę. Właśnie zbierała poły płaszcza i spódnicy, żeby, ukazując pół nóg w wełnianych, starając się przy tym nie podrzeć umieszczonym we wnętrzu dłoni bakh nak materiału. Przystając, usłyszała rozmowę, a w jej oczach błysnęła możliwość zysku. Miała jak zapłacić, bo wracała od klienta. Kalkulacje musiały być szybkie, tak samo jak reakcje. W końcu inny informator może tu być lata chwila.
Miły wieczór, drodzy panowie — głosu nie miała ani donośnego, ani niosącego się. Była w tym zasługa dymu, który szarpał struny głosowe i nadawał specyficznej chrypki. Podobno mężczyznom się to podobało, przez połączenie lekko kociego, niezwykłego wyglądu i mruczenia. — Czy umilić panom jakoś wieczór?
Filuternie ułożyła dłoń na biodro i wysunęła nogę do przodu. Jej makijaż, słowa, nie dało się pomylić jej propozycji z niczym.

_________________

INFORMATORRELACJEDOBYTEK
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Keeper
Książę

avatar



PisanieTemat: Re: Uliczka za karczmą   Czw Mar 08, 2018 5:50 pm

Młody chłopak aż podskoczył na ten szept... Rozejrzał się dość prędko. Niczego nie zauważył. Jak zwykle. Wyraźnie był niezadowolony z tego, że słyszy już jakieś głosy. Już miał urojenia? A może nie powinien jednak stąd wychodzić.
Po czym podskoczył na kolejne słowa, tym razem kobiecie. Jego wzrok dość szybko powędrował do właścicielki głosu...
Nie, nie, nie. Naprawdę, nie trzeba. Czekamy na kogoś, nie mamy pieniędzy — rzucił, dość szybko odwracając wzrok na swojego towarzysza i ponownie się do niego pochylając, aby go podnieść z tej nieszczęsnej ziemi.
Wstawaj! Cholera... To był zły pomysł... — dodawał już ciszej pod nosem. Nie spoglądał na kobietę... Wiedział doskonale, po co tutaj przyszła. Ale wiedział także, że za takie przyjemności się płaci. Czasem mniej, czasem więcej, ale jednak zawsze! A teraz nie miał nawet złamanego grosza przy duszy, bo jego towarzysz zdążył wszystko wydać w pobliskiej karczmie.
P-panienka się tu nie zbliża! Bo tu niebezpieczni ludzie chodzą... I... No... Niebezpieczny człowiek tutaj przyjdzie! Panienka idzie szukać klienteli gdzie indziej! — zawołał chłopak, zerkając krótko w stronę kobiety. Z trudem podniósł mężczyznę, który nawet nieco oprzytomniał.
Bierta łapska ze mna! Co ty.. Czekamy! Infiwita dobre piniądz da! — zawołał mężczyzna, odganiając od siebie łapy chłopaka, przez co znów się przewrócił na ziemię.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vazdadon
Gawron

avatar



PisanieTemat: Re: Uliczka za karczmą   Czw Mar 08, 2018 7:52 pm

Czekamy na kogoś... To był zły pomysł... Niebezpieczny człowiek tutaj przyjdzie...
Vazdadon zatrzymał się, choć nie odwrócił nawet głowy w tamtą stronę. Po prostu w pewnym momencie bezszelestnie przystanął i przysunął się bliżej ściany, by znaleźć się w całkowitym cieniu. Słuchanie informacji o potencjalnie niebezpiecznych ludziach mogło być czymś, co bardzo by mu się przydało. Co przydałoby się IM wszystkim tak naprawdę.
Infiwita dobre piniądz da!
Infiwita?
Zamarł. Inkwizycja? Ten pijak miał na myśli inkwizytorów? Czekali tam na apostatę i chcieli im go sprzedać jak niewolnika na targu za parę monet? Za kilka brzęczących miedziaków, byleby mieć za co się nachlać przez następne dwa dni?
Ta myśl wzburzyła go. Wstąpiła na do tej pory spokojne bezmiary oceanu jego myśli i wywołała drobny sztorm. To w rzeczywistości wcale nie musiał być ktoś jemu podobny. Równie dobrze mógł to być zwyczajnie ktoś niewygodny, kto mówił zbyt wiele lub ośmielał się myśleć zbyt radykalnie. Tak naprawdę nikt też nie dawał mu gwarancji, że ten zapijaczony miał na myśli Inkwizycję, może ten bełkot był kompletnie innym słowem i Vazdadon nie powinien się tym nawet interesować.
Niemniej lepiej się upewnić. Ostrożniejsi ludzie żyli dłużej z reguły i mieli więcej okazji, by nacieszyć się tą marną egzystencją.
Wkroczył do krainy cieni. Jego postać rozproszyła się w półmroku, zniknął z pola widzenia. Dopiero wtedy ośmielił się, ukryty pośród cieni, podejść bliżej. Niewidoczny, niesłyszalny. I słuchał. A nuż dowie się czegoś naprawdę wartego uwagi?

Ukryty w cieniu - aktywacja (-25 Heyat)
Stan: 75/100
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kostya
Informator

avatar



PisanieTemat: Re: Uliczka za karczmą   Sob Mar 10, 2018 7:35 pm

Bujając biodrami wulgarnie i wyzywająco, podeszła do dwójki mężczyzn (widocznie trzeci się ewakuował, może woli chłopców), w końcu to nie było miejsce na subtelny flirt, z tajemniczością i powolnym wzbudzaniem pożądania, jakby rzeczywiście było się niewinną dziewicą. W takich miejscach dostawało się miedziaka i wypinało, czekając pół minuty, aż klient skończy. Koniec takich panienek też przychodził szybko przez choróbska uliczne.
Niebezpiecznie? Tu wszędzie jest niebezpiecznie dla niewinnych panienek. — Aluzja w jej głosie była znacząca. — Na pewno uda się nam dobić w jakiś sposób targu. W końcu...
Przerwała na chwilę. Nadsłuchiwała ewentualnych dźwięków, sygnalizujących, że ktoś się zbliża, możliwie inny informator. W tym zawodzie nie było przyjaciół, jesteś najlepszy albo przegrywasz. Drugi z kolei jest największym przegranym.
Dotknęła palcem piersi większego z pijaków i sunąc nim powoli w dół, kontynuowała:
Byłoby marnotrawstwem nie skorzystać z takich możliwości, z takiej propozycji, jak moja... W końcu... Możemy zarobić na tym wszyscy. Pół monety dla was od mojego zarobku, jeśli pozwolicie mi z wami poczekać... co wy na to?

Rzut 1: Percepcja +10
Rzut 2: Perswazja +25 (+15 normalnie +10 z Dnia Kobiet)

_________________

INFORMATORRELACJEDOBYTEK
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Admin
Admin

avatar



PisanieTemat: Re: Uliczka za karczmą   Sob Mar 10, 2018 7:35 pm

The member 'Kostya' has done the following action : Dices roll


#1 'k100' : 64

--------------------------------

#2 'k100' : 5
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Keeper
Książę

avatar



PisanieTemat: Re: Uliczka za karczmą   Nie Mar 11, 2018 2:00 pm

Jeden mężczyzny, ten młodszy już wyraźnie chciał odpowiedzieć. Może się zgodzić? Może jednak zaprzeczyć? Chociaż gdy słyszał słowa starszego mężczyzny, wyraźnie zmarkotniał. Był niezadowolony? Dość prawdopodobne.
Panienka nie panienka, idzie paszoł won babsztyl. Pół monety! Ha! Więcej dostanę za to! — zawołał mężczyzna, a ten młodszy jedynie westchnął, kręcąc lekko głową.
Za to Kostya pomimo usilnych prób... nie zdołała zobaczyć niczego dziwnego. Był tutaj trzeci mężczyzna, który dosłownie rozpłynął się w cieniu. Nie słyszała jak odchodzi, ale teraz także nie była w stanie go dostrzec. Jedynie szczury, przemykające pomiędzy mężczyznami. Sporo ich tutaj było... Tak jakby nagle znacznie więcej niż powinno.
Paniusiu, poszła sobie pani, bo tu interesy są! Kobieta to problem... Na pokładzie czy w interesie! To jes zły omen! — zawołał znów starszy mężczyzna, wyraźnie niewzruszony propozycjami Kostyi.
Złym omenem jest donoszenie na tych, co nie wierszą... I mieszanie się w sprawy bogów... — burknął za to młodszy, trzeźwy chłopak. Wbijał wzrok w ziemię, ostrożnie odsuwając się od szczurów. Tym razem żadnych nie kopał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Forgotten
Przybłęda

avatar



PisanieTemat: Re: Uliczka za karczmą   Pią Kwi 27, 2018 9:54 pm

Drobnej postury postać stała w cieniu okolicznych budowli. Ciemny płaszcz skutecznie zasłaniał jej twarz, ale przechodnie odnosili wrażenie, że jest to osoba piękna, bądź też przystojna. Nie wiedzieli o niej nic, a jednak samo przejście obok niej zapadało im w pamięci.

_________________
Halucynacje
- podczas czytania można te fragmenty pomijać. Opis rzeczywisty zawarty jest w zwykłej narracji.
Mowa
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Uliczka za karczmą   

Powrót do góry Go down
 
Uliczka za karczmą
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Boczna uliczka

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: 
Miasto Filirjon
 :: 
 Port 
-
Skocz do: