Wszelkie prawa do użytych utworów posiada Adrian von Ziegler



 
IndeksCalendarFAQSzukajGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Krawędź Rozpadliny

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Selphin
Baronessa

avatar



PisanieTemat: Krawędź Rozpadliny   Sro Mar 07, 2018 10:52 pm

Krawędź Rozpadliny

Najwęższe miejsce Rozpadliny, a także prawdopodobnie najbardziej opustoszałe. Nie kwitną tu rośliny, nie zapuszczają zwierzęta, a już tym bardziej ludzie. Z pewnością to właśnie wywołuje dziwną, chłodną atmosferę, wzbudzającą w większości osób poczucie pustki lub melancholii.
Miejsce to nie należy również do szczególnie bezpiecznych. Wystarczy jeden nieuważny krok, by móc na własnej skórze przekonać się, co tak naprawdę znajduje się na dnie Rozpadliny.

***
 Tym razem nie spieszyło jej się, by wrócić na Dwór. Dziwne, jako że zwykle czuła się na nim wyjątkowo dobrze. To był jednak jeden z tych dni, kiedy blizna boleśnie o sobie przypominała, a więc także o okolicznościach, w jakich znalazła się na nodze Selphin. W chwilach takich jak te nie powinna wchodzić do leża bestii. Mogłaby nie zdołać nad nią zapanować, a Dwór nie wybacza błędów. W ten właśnie sposób coś przywiodło ją do krawędzi rozpadliny. Nie był to pierwszy raz, kiedy odwiedzała to miejsce. Pomimo całego klimatu, dawało też człowiekowi odpocząć od zwyczajowego noszenia masek.
 Zimny wiatr, który jak zwykle szalał w tych rejonach sprawiał, iż drobne płatki śniegu zmieniały się w maleńkie ostrza, raniąc przy tym twarz młodej Elae – czego oczywiście prawie nie odczuwała. Podobnież z dość głębokim, pokrytym lekko już zbrązowiałym od zaschniętej krwi opatrunkiem, rozcięciem na lewym ramieniu. Keeper pewnie nie byłby zachwycony, widząc stan ręki siostry. Sama pewnie też zwróciłaby uwagę na stan bandaży, gdyby tylko je widziała. Na szczęście lub nieszczęście, obecnie zakrywały je warstwy chroniącego przed zimnem materiału.
 Po chwili zawahania, przysiadła na jednym z większych kamieni, podciągając kolana pod brodę. Oczywiście, skrawek rozpadliny kusił, jednak nie na tyle, by Selphin straciła resztki zdrowego rozsądku. To miejsce było niebezpieczne – wystarczyłby zaledwie nieco bardziej skłonny do skruszenia się kawał skały, a nawet najlepsza zwinność mogłaby jej nie pomóc.
 Po chwili wpatrywania się w rozciągający się przed nią krajobraz, który doskonale niemal obrazował apatię – przynajmniej wedle Selphin – baronessa wyjęła z wewnętrznej kieszeni płaszcza swoją najnowszą zdobycz. Nie było to nic wielkiego ani cennego – wyglądało niczym miniaturowe pudełeczko o rozmiarach nie większych niż kciuka ludzkiego mężczyzny. Nie wiedziała, co jest w środku i nieszczególnie ją to interesowało... Przynajmniej do momentu, gdy nie przyjrzała się przedmiotowi nieco uważniej. Główny problem tkwił właśnie w tym, że im bardziej próbowała dostrzec coś wyjątkowego, tym bardziej zwyczajny stawał się przedmiot w jej oczach. Ciekawość wzrastała w niej z każdą chwilą. Nie mogła oczywiście otworzyć pudełka... Przez moment przeszło jej przez myśl poznanie prawdziwego imienia, jednak szybko skarciła się mentalnie za taki pomysł. Osoba w jej wieku i o jej reputacji powinna znać znaczenie swojej mocy. A także cenę. Głównie cenę.

_________________
"Did you really think I wouldn't cheat
just because I was already winning?"
Relacje
Dobytek
Mieszkanie
Komnaty
Theme
Voice
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hades
Baron

avatar



PisanieTemat: Re: Krawędź Rozpadliny   Sro Mar 07, 2018 11:08 pm

Hades zwykle trzymał się z dala od Dworu z całkiem prostego powodu, ludzie przy nim popadali w szaleństwo i to dosłownie. Nie chcąc więc krzywdzić więcej osób niż potrzeba, nauczył się mieszkać poza dworskimi komnatami. Oczywiście czasem tam zagląda, by nie pomyślano, że nie żyje, ale zdarza się to rzadko.
Hades przez swoją samotność często popadał w nostalgię. Często wędrował i gubił drogi, często jednak wracał. Trzymał się z daleka od wszystkich, po to by poniekąd ich chronić przed sobą, a został Baronem, bo do tego nadawał się najbardziej. Zamierzał jeszcze sporo się nauczyć, wszak całe życie przed nim.
Gdy więc tak podróżował, zauważył coś niecodziennego w surowym krajobrazie. Istotę, a raczej osobę o ludzkim wyglądzie. Miraż? Wszak kto by się zapuszczał tutaj z własnej woli? Niewolnik co uciekł przed swoim przeznaczeniem? Nie... Odzienie tej istoty wskazywało na to, że była z wyższego stanu. Hades zbliżył się więc powoli, na widoku, jednak stanął w bezpiecznej odległości, by nie móc zaszczycić tej osoby swoją aurą.
- Kim jesteś? - mruknął spokojnie, wpatrując się swoimi złotymi oczyskami wprost w kobietę, dziwnie znajomą, a jednak nie potrafił odgadnąć skąd ją zna.
- To dość niecodzienne miejsce na rozmyślania. - dodał po chwili, by czasem jej nie wystraszyć. Nie miał złych zamiarów. Nie mógł też jej poznać, bo rzadko bywał na dworze w towarzystwie innych. Oczywiście sam łapał się na tym, że rozmyślał o pewnej przyjaciółce z dzieciństwa, dowiadywał się o jej życiu, ale nie zjawiał się w nim, nie chciał jej bardziej zranić niż już to zrobił.
Skrzyżował ręce na torsie póki co czekając na odpowiedź. Zima nie robiła na nim większego wrażenia. Wydawała mu się bliska. Chłodna i utrudniająca życie. Tak jak on.

_________________

Kiedy zapłonie dzień
Twoje demony zamienią się w kształt
Wtedy nadejdzie czas
Który prawdziwy pokaże ci świat
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Forgotten
Przybłęda

avatar



PisanieTemat: Re: Krawędź Rozpadliny   Sro Mar 07, 2018 11:55 pm

Ta, która zapomniała swego imienia, spokojnym krokiem kierowała się do Rozpadliny Cienia, delektując się piękną pogodą. Chłód przenikający ją na wskroś pozwalał choć na chwilę zapomnieć, o bólu, który nosiła w swoim sercu. Żałowała tylko, że widoczność była tak dobra. Może gdyby rozpętała się burza śnieżna, to zakryłaby również duchy przeszłości, które towarzyszyły jej nawet teraz, podczas tak spokojnej podróży. Na szczęście tego dnia  były dość spokojne, zadowalały się jedynie potępieńczymi spojrzeniami i może jednym, czy dwoma, podszeptami. Otulona przez tak przyjazną atmosferę, pozwoliła sobie na rzadką chwilę wytchnienia. Postanowiła, że przed powrotem do swego umiłowanego łoża, uda się jeszcze nad Krawędź Rozpadliny i spędzi tam kilka odprężających minut.  
Rozmyślała właśnie nad kojącą aurą otaczającą ten obszar, kiedy to niedaleko skraju szczeliny ujrzała kilka postaci. Po wyeliminowaniu tych, które zdecydowani nie miały prawa być żywe, pozostały jedynie dwie. Z tej odległości ciężko było stwierdzić, ale jedna z nich zdawała się być jej znana, co w kontekście prób rozpoznania rzeczywistości, wiele nie dawało. Druga zaś postać... gdy spojrzała na jego cień miała ochotę natychmiast zmienić kurs. Sposobów interpretacji nie było wiele i żadna z nich nie zachęcała do kontaktu. Jednocześnie jednak wszystkie możliwości również zniechęcały przed ucieczką, więc podjęcie decyzji było prostsze, niż mogło się wydawać.  
Kontynuowała więc swój powolny marsz, podchodząc coraz to bliżej postaci.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Selphin
Baronessa

avatar



PisanieTemat: Re: Krawędź Rozpadliny   Czw Mar 08, 2018 12:49 am

 Z początku nie dostrzegła obecności drugiej osoby, co zresztą nie było dla niej niczym szczególnym – Selphin przeklinała swoją spostrzegawczość, a raczej jej kompletny brak. Zwróciła swoją uwagę na przybysza dopiero w chwili, kiedy ten się do niej odezwał. Głos wydał się kobiecie... Znajomy? Wydawało jej się, że gdzieś już go słyszała. Nie chodziło tu o samo brzmienie, lecz raczej akcent... Sposób wypowiadania słów. Wrażenie to było jakby uczucie deja vu. Równie nieprecyzyjne i nieprzyjemne.
 - To raczej kwestia punktu widzenia, nie sądzisz, panie? – odparła beznamiętnym tonem, nie podnosząc nawet wzroku. Teraz, kiedy już wiedziała o jego obecności, nie miała większego problemu z ocenieniem, iż znajduje się w wystarczająco dużej odległości, by w razie potrzeby zdążyć odpowiednio zareagować. Schowała  dotychczasowy obiekt zainteresowań  na swoje miejsce, dopiero wówczas zaszczycając przybysza spojrzeniem. Szybko zidentyfikowała w nim przedstawiciela Dworu Zimy. Nosił i prezentował się z charakterystyczną chłodną godnością arystokraty, ale wciąż coś nie pasowało do tego obrazka. Oczywiście poza miejscem, w którym doszło do tego nietypowego spotkania.
 W opowieściach takie rzeczy działają w oczywisty sposób – spojrzenia dwójki dawnych przyjaciół spotykają się, a oni w swoich oczach widzą odbicia wszystkich spędzonych razem lat, każdy jeden uśmiech. Dochodzi do natychmiastowego rozpoznania przez obie strony, następnie bohaterowie rzucają się sobie w objęcia, po czym opowiadają historie o swoich życiach i o tym, co robili przez ostatnie lata.
 Życie nie było bajką. Prawda była brutalna i wyglądała bardzo prosto – minęło dziesięć długich lat, podczas których oboje nie widzieli się na oczy. W walkach z rzeczywistością nie było miejsca na wyjęte z baśni scenariusze, nikt więc nie powinien się dziwić Selphin nie zrozumiała cichych podszeptów swego uśpionego umysłu – tego, który zawsze wiedział i zawsze rozpoznawał. Zsunęła się z kamienia, przyjmując postawę właściwą damie,  po czym dygnęła z gracją, do ostatniej chwili zastanawiając się, w jaki sposób – a raczej na ile prawdziwym mianem – przedstawić się tym razem. Z rezygnacją i nutką rozczarowania doszła jednak do wniosku, że nie ma ochoty na gierki.
 - Selphin Myrios, baronessa Dworu Zimy w służbie Jego Królewskiej Mości – przedstawiła się oficjalnie, a z każdym wypowiadanym przez siebie słowem coraz lepiej pojmowała znaczenie gorzkiego smaku, który poczuła w ustach, usłyszawszy po raz pierwszy głos przybysza. Tylko jeden głos miał tak dziwny, niedający się przyrównać do czegokolwiek innego, smak. – Dobrze widzieć cię w jednym kawałku, Hadesie – dodała,  choć szczerze powiedziawszy nie do końca pewna czy osoba, do której się zwraca w istocie jest jej przyjacielem z dzieciństwa. Spojrzała w oczy mężczyzny, a w jej spojrzeniu igrały figlarne iskierki. Na ustach zaś błądził łagodny uśmiech, który równie dobrze mógł w ogóle nie zostać zauważony. Nic nie wskazywało na to, jak bardzo jest niepewna swojej oceny sytuacji. W końcu sugerowała się tylko smakiem głosu... Marna wskazówka, ale cóż poradzić.
Popołudnie zapowiada się jednak całkiem ciekawie.

_________________
"Did you really think I wouldn't cheat
just because I was already winning?"
Relacje
Dobytek
Mieszkanie
Komnaty
Theme
Voice
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hades
Baron

avatar



PisanieTemat: Re: Krawędź Rozpadliny   Czw Mar 08, 2018 7:05 pm

Hades przyglądał się uważnie postaci kobiety z lekkim zainteresowaniem. Skądś ją znał. Ten kolor włosów, te rysy twarzy... Nie wiedział jednak skąd, a dziesięć lat robiło potworną różnicę. Zmienili się niemal nie do poznania. Życie Hadesa wywróciło sie do góry nogami. Z wesołego dziecka stał się odludkiem. Nie z własnego wyboru, a z przymusu.
Nie drgnął nawet z zimna, ale gdy wypowiedziała swoje imię aż otworzył oczy szerzej. No tak. Selphin. Imię tak odległe, odbijające się echem w jego głowie, ale jak dobrze znajome. Uśmiechnął się delikatnie pod nosem w sumie zadowolony z tego spotkania. Czemu? Poniekąd tęsknił za swoją przyjaciółką.
- Ciebie też dobrze widzieć całą, Selphin. Choć jesteś ranna... Co się stało? - spytał się jej nieco zaniepokojony jej raną. Nagle cała aura chłodu, która go otaczała zmieniła się. Nie musiał w końcu być dla niej surowy. Nie chciał. Nigdy nie chciał jej odsunąć od siebie, ale tak było lepiej. Po chwili jednak wyczuł kolejną osobę zbliżającą się w ich kierunku. Zwrócił więc się ku dziwnej istoty i odruchowo złapał za rękojeść miecza. Może i Selphin była Baronessą, ale nie chciał by cokolwiek się jej stało. Miał moc zdolną, by ją ochronić. Całe jego życie od TAMTEGO momentu było nieustającą walką.
- Coś ostatnio tu tłoczno... Wyjaw swe zamiary... - powiedział dość głośno, by ów tajemnicza istota wyczuła ostrzeżenie w jego głosie. Nie chciał jednak walczyć i miał nadzieję, że nie będzie musiał.

_________________

Kiedy zapłonie dzień
Twoje demony zamienią się w kształt
Wtedy nadejdzie czas
Który prawdziwy pokaże ci świat
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Forgotten
Przybłęda

avatar



PisanieTemat: Re: Krawędź Rozpadliny   Czw Mar 08, 2018 9:34 pm

Była już w odległości kilku metrów od postaci i starała się przypomnieć sobie kim jest ta kobieta, która wydawała się być znajoma, kiedy to rozległ się niski głos mężczyzny, ponownie przyciągając jej uwagę. Z bliska prezentował się niezwykle imponująco, lecz to nie wygląd lub wyposażenie powodowało taki efekt, choć pewnie w pewnym stopniu miały na to wpływ, najważniejsza była jednak aura, jaką wokół siebie roztaczał. Emanował stanowczością i beznamiętnością? Nic dziwnego, pomyślała jeszcze raz spoglądając na jego cień, miał do tego powody.
Przez kilka chwil bez słowa wpatrywała się w niego, nie wiedząc, co ma odpowiedzieć. Rzeczywiście nie było to zbyt uczęszczane miejsce, ale z pewnością nie był to teren prywatny. Dlaczego miała się tłumaczyć ze swojego postępowania komuś, kogo nawet nie znała? W jej oczach pojawiły się ogniki irytacji, ale po chwili znów przygasły zastąpione znużeniem.
- Nic znaczącego. - Rzekła zwięźle, zbyt zmęczona, by silić się na więcej. Pierwsze wrażenia zdążyły już ulecieć, pozostawiając tę samą pustkę, która towarzyszyła jej już od lat.
- Z kim mam... przyjemność? - Skierowała się do obu postaci równie beznamiętnym tonem jak przed chwilą. Miała jednak nikłą nadzieję, że może jednak odpowiedź ją zainteresuje.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Selphin
Baronessa

avatar



PisanieTemat: Re: Krawędź Rozpadliny   Pią Mar 09, 2018 1:40 am

 Żadne westchnienie ulgi nie wydobyło się z jej ust, a twarz nie zdradziła zupełnie nic – poza tym, co zdradzać miała. Niekrytą radość z ponownego spotkania. Choć w przypadku tej konkretnej Elae oznaczało to łagodny uśmiech i cieplejsze spojrzenie. Zdawała sobie jednak sprawę, że w obecnym towarzystwie zostanie świetnie zrozumiana. Właściwie dopiero teraz zdała sobie sprawę, jak dziwnie ułożyło się życie, że służąc temu samemu Dworowi, nie widzieli się z Hadesem od całych dziesięciu lat.
 Przez kilka pierwszych sekund nie wiedziała, o czym mówi baron. Dopiero po chwili przypomniała sobie o zranionej ręce, którą to natychmiast zasłoniła połą płaszcza. Sam fakt, że ktokolwiek zobaczył słaby obecnie punkt na ciele kobiety był dość żenujący. Zwykle nie dopuszczała się takich zaniedbań, mogły okazać się kluczowym elementem porażki. Szczególnie w przypadku jej codziennych zajęć.
 - Nic wielkiego – odparła obojętnie. – Zaraz się zagoi. Jak... – zaczęła, lecz przerwała, kierując wzrok w stronę, w którą spojrzał Hades. Teraz dostrzegła zbliżającą się postać, w duchu ponownie przeklęła swą spostrzegawczość. Będzie musiała nad tym popracować, jeśli zamierzała przeżyć... Ewentualnie mogła też zmienić profesję, ale to nie wchodziło w grę.
 Lekka irytacja przerodziła się w odrazę na widok stworzenia. Niemal od razu rozpoznała te rysy – były szlachetne jak u Elae, jednak miały w sobie coś dzikiego. Hybrydy były skazą i jedyną dobrą cechą w ich istnieniu był fakt, iż same nie mogły mieć potomstwa.
 - Raczej wątpliwą przyjemność, dla nas wszystkich – wymamrotała tak, że sama właściwie nie byłaby w stanie dosłyszeć swoich słów. Spojrzenie Selphin niemal natychmiast stało się zimne jak lód. - Co pozwala ci sądzić, że w ogóle masz prawo o to pytać?

_________________
"Did you really think I wouldn't cheat
just because I was already winning?"
Relacje
Dobytek
Mieszkanie
Komnaty
Theme
Voice
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hades
Baron

avatar



PisanieTemat: Re: Krawędź Rozpadliny   Pią Mar 09, 2018 9:11 pm

Hades może i nie martwił się zbytnio jej raną, ale na pewno go ona zaskoczyła. W dodatku ranna siedzi na taki pustkowiu? Hades nie mógł jej teraz od tak zostawić. W dodatku, że pojawiła się dziwna istota. Zdążył już sobie zdać z tego sprawę, że istota czystej krwi nie jest. Zbyt odbiegała wyglądem od tego wszystkiego, co do tej pory widział. Postanowił jednak milczeć szczególnie, że wpierw odezwała się jego dobra znajoma. Hybryda... Hades miał o nich neutralne zdanie. Zdążył się przyzwyczaić, by nie wybrzydzać w towarzystwie, bo i tak za wiele go nie miał. Dość dziwna istota jednak widać nic sobie z tego nie robiła, że dominowała tu przewaga liczebna. Pewna siebie, a wygląda na zagubioną.
- Jestem Moires. Bóstwo Śmierci. - mruknął do niej poważnie choć w duchu oczywiście lekko ironizował. Był też ciekaw reakcji tejże dziwnej hybrydki. Przypominała Elae i Mały Lud. Dość... Niecodziennie. Zważywszy, że Elae nie uznają hybryd jako jakikolwiek gatunek. Czystość rasowa ponad wszystko, a tu proszę... Zerknął jednak kątem oka na towarzyszkę.
- Co cię tu w ogóle sprowadza? Uciekałaś? Przed myślami czy obowiązkami? - mruknął spokojnie do Selphin

_________________

Kiedy zapłonie dzień
Twoje demony zamienią się w kształt
Wtedy nadejdzie czas
Który prawdziwy pokaże ci świat
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Forgotten
Przybłęda

avatar



PisanieTemat: Re: Krawędź Rozpadliny   Pią Mar 09, 2018 11:39 pm

Reakcja kobiety nie spowodowała żadnego zdziwienia, ani nawet oburzenie, czy też irytacji. Ten ton głosu i idący z nim przekaz słyszała już w swoim życiu setki razy. O wiele za dużo, by miało to jeszcze na nią wpływać. Jej jedyną reakcją było lekkie wzruszenie ramionami, którego interpretację pozostawiła już rozmówczyni. W końcu nie ważne co by powiedziała, Elae i tak by potrafiła przekręcić te słowa tak, aby spełniały jej wyobrażenie o niższości hybryd. Po co się więc starać.
Postanowiła więc większość swojej uwagi poświęcić drugiej postaci. Jak jego towarzyszka zechce skorzystać z okazji i spróbować oczyścić krew swojej rasy, pozbywając się haniebnego mieszańca, to, cóż, trudno. Choć pewnie i tak ręce związane miała przez jakieś bezsensowne poczucie decorum.
Mężczyzna zdawał się lepiej ukrywać swą odrazę, może nawet był wobec niej obojętny. Taaa, prędzej Dzaroceni się ze sobą zgodzą, niż Elae okaże coś łagodniejszego względem hybryd niż pogardę.
Z rozmyślań wyrwała ją wzniosła proklamacja... Bóstwa Śmierci? Musiał być dość młody, skoro był jeszcze zdolny do odczuwania... troskliwości? Nie całkiem wiedziała jak nazwać to uczucie, ale był on zdecydowanie bardziej rozluźniony, gdy zwracał się do towarzyszki. Teoretycznie to uczucie mogło być  po prostu zwykłym oszustwem, nie pierwszy i nie ostatni raz bóstwo okłamywałoby człowieka, ale jaki miałby w tym cel?
Postanowiła powstrzymać się jeszcze z wydawaniem osądu i... No właśnie, co. Dopiero teraz dotarło do niej, że przez ostatnią minutę przyglądała mu się otwarcie, nie odzywając nawet słowem. Sytuacja, choć nieplanowana, rozbudziła w niej nutkę ciekawości. Miała ochotę dowiedzieć się, jak tę reakcję, bądź jej brak, zinterpretował Moires. Uznał, że jest tak przerażona, że nie jest w stanie nawet odezwać się nawet słowem? A może założył, że nie była nawet w stanie tego pojąć. Albo, że jego słowa zostały zagłuszone przez silniejszy powiew wiatru? Zaśmiała się w myślach rozważając tę ostatnią opcję. To by było dopiero kompromitujące dla Bóstwa.
- Tylko jedno króciutkie wejrzenie w jego postrzeganie świata przecież nie zaszkodzi, czyż nie? - Zasugerował jeden z wielu głosów, idealnie zlewając się z jej myślami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Selphin
Baronessa

avatar



PisanieTemat: Re: Krawędź Rozpadliny   Pią Mar 09, 2018 11:56 pm

Nawet nie drgnęła usłyszawszy, w jaki sposób postanowił przedstawić się stary przyjaciel. Oczywiście, była zaskoczona, ale dlaczego miałaby to w jakikolwiek sposób zdradzić. Bez względu na jego motywy, zamierzała podjąć tę grę. Zmarszczyła lekko brwi, przez chwilę w milczeniu przypatrując się mężczyźnie, jakby zastanawiając się nad tym, czy aby powinna się odezwać.
- Panie, wiesz dobrze, że nie powinieneś zdradzać swojej tożsamości śmiertelnikom – rzekła śmiertelnie poważnym, pouczającym tonem, w którym dało się jednak wychwycić nutę zmartwienia, rozdrażnienia oraz... Czegoś  w rodzaju uniżenia..? Przypomniała sobie wszystkie te dni, w których opiekunowie próbowali wyperswadować jej, że jej zachowanie nie jest właściwe. Doskonale pamiętała to delikatne wahanie w głosie, przez które cała reprymenda przestawała spełniać swoje przeznaczenie. To było wahanie kogoś, kto zdaje sobie sprawę, że w danej sytuacji powinien zareagować, lecz powstrzymuje go świadomość, jak wielką władzę dzierży osoba, którą powinien zganić. Robili to zawsze w takich sytuacjach, nawet jeśli zazwyczaj zachowywali się dość beztrosko. Oprócz oczywiście Pana Imion, ale to był beznadziejny przypadek. Tak też odegrała to Selphin, w swej nowej roli towarzyszki rozmowy tajemnego, nieznanego nikomu bóstwa.
Oczywiście, że zastanawiało ją, cóż to za myśli zrodziły się w głowie Hadesa, by podawać się za boga śmierci? Jak również nad tym, czy to, co właśnie robili, zaliczało się już pod bluźnierstwo. Jeśli jednak nawet miała o cokolwiek pytać, to dopiero, gdy zostaną całkiem sami. Z drugiej strony... Zachowanie mężczyzny było lekko niepokojące. Nie chodziło tylko o słowa czy o coś konkretnego. Wydawał się... Inny. To nie była zwyczajowa zmiana spowodowana upływem czasu. To było coś... Głębszego. Zupełnie jakby zmieniło się samo jego Imię.
- Ucieczka do mnie nie pasuje – odparła wymijająco, w duchu jednak odnotowując, że pomimo upływu lat, Hades nadal całkiem nieźle ją znał... Albo po prostu był domyślny, bo cóż innego można robić na krańcu świata w tak paskudną pogodę? – Cokolwiek mnie tu przywiodło, nie mam powodów, by żałować. Rzadko można cię spotkać osobiście, to raczej zaszczyt –  rzekła dość beztrosko, co tworzyło ciekawy kontrast dla jej wzniosłych słów. Może i było w tym trochę sztucznego patosu, lecz w gruncie rzeczy nie kłamała. Spojrzała z ukosa na hybrydę, choć większość swojej uwagi przeznaczała Hadesowi. Była lekko zaskoczona, że postać nie odeszła jeszcze w swoją stronę, zamiast tego wpatrując się intensywnie w starszego Elae. Zastanawiała się nad prawdziwością jego słów? O ile w ogóle była zdolna do tak abstrakcyjnego myślenia... W końcu to tylko hybryda. Selphin nie zdziwiłaby się, gdyby dopiero przyswajała sobie znaczenie deklaracji samozwańczego boga śmierci.

_________________
"Did you really think I wouldn't cheat
just because I was already winning?"
Relacje
Dobytek
Mieszkanie
Komnaty
Theme
Voice
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hades
Baron

avatar



PisanieTemat: Re: Krawędź Rozpadliny   Sob Mar 10, 2018 9:07 pm

Hades nawet nie drgnął słysząc jak Selphin gra w jego grę. W sumie nie była to gra... Nie dla Hades. On był święcie przekonany, że jest reinkarnacją Bóstwa Śmierci i to wcale nie były żarty. Nawet gdyby hybryda zajrzała w jego postrzeganie świata, te by było właśnie takie. Może później Selphin będzie miała okazję wypytać się go o szczegóły.
- Nie mogę ciągle siedzieć w ukryciu, moja miła... - mruknął do niej spokojnie, nawet uśmiechając się delikatnie. Szczerze, bo był ciekaw jej reakcji gdy jednak wszystko jej opowie, ale czy byłaby w stanie dochować jego tajemnicy? Nie był pewny, ale nie chciał jej okłamywać. Wyczuwał jednak na sobie baczny wzrok hybrydy. Wpatrywała się intensywnie jakby coś kombinowała. Hades jednak sie nie przejmował. Póki co. Stawiał na to, że istota nie zaatakuje od tak dwóch osób. Nie wyglądała zbyt groźnie.
- Ciężko spotkać mnie gdziekolwiek indziej... - odparł cicho, bo kolejna prawda i także bolesna. Trzymał się z dala od miasta i Dworu jak to tylko możliwe. W końcu przynosił ludziom zgubę... A przynajmniej tym, którzy są za blisko. Kątem oka jednak zerkał na hybrydę ciekaw jej ruchów.

_________________

Kiedy zapłonie dzień
Twoje demony zamienią się w kształt
Wtedy nadejdzie czas
Który prawdziwy pokaże ci świat
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Forgotten
Przybłęda

avatar



PisanieTemat: Re: Krawędź Rozpadliny   Nie Mar 11, 2018 12:23 am

Pogoda z każdą chwilą stawała się coraz to bardziej niemiłosierna. Silny wiatr targał srebrzyste włosy hybrydy i porywał ciche głosy "rozmówców." Z całej ich wypowiedzi usłyszała jedynie kilka losowych słów, z których nie była w stanie wiele wywnioskować.
I wyjdzie Ci to na dobre. - Rzekł szum wiatru. - Kobieta jest perfekcyjnym kłamcą.
Rzeczywiście, gdy dokładniej przyjrzała się postaci, zauważyła, że wszystkie jej ruchy, a nawet ton jej głosu, były dokładnie wykalkulowane, a każde słowo dokładnie dobrane. Ile lat musiało zająć dojście do takiej perfekcji.  
Wtem uwagę Forgotten przykuł nagły ruch za bóstwem. Nowo przybyła postać przyłożyła palec do uśmiechniętych ust i delikatnym skinieniem dłoni wezwała ją w swoją stronę. Zdawała się chcieć podzielić jakimś sekretem... Co nigdy nie wróżyło nic dobrego. Na tym świecie wszystko miało swoją cenę, a hybryda nie miała ochoty dowiadywać się, jaka byłaby tym razem.  
Zamknęła na chwilę oczy, by zebrać siły na powrót do swojego domostwa, przez co nie zauważyła grymasu niezadowolenia, który przemknął przez twarz tajemniczej istoty. Kiedy je otworzyła, nikogo już tam nie było.  Uspokojona tym widokiem, rozluźniła się. Przedwcześnie, jak się okazało. Na swoich plecach poczuła delikatny dotyk dłoni, po czym mocne pchnięcie, które zaburzyło jej poczucie równowagi. Nie mogąc znaleźć oparcia na nierównym i ośnieżonym terenie zrobiła kilka chwiejny kroków w stronę Elae, jednocześnie wyciągając przed siebie ręce, by uniknąć nieprzyjemnego upadku. Poniekąd jej się to udało, lecz dłonie nie opadły na ziemię, tak jak się spodziewała. Uchwyciła jeden z kolców wystający z pancerza Moiresa, co pozwoliło jej utrzymać się na nogach.

Rzut na Aurę Grozy (Siła Woli +10)


Ostatnio zmieniony przez Forgotten dnia Nie Mar 11, 2018 12:25 am, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Admin
Admin

avatar



PisanieTemat: Re: Krawędź Rozpadliny   Nie Mar 11, 2018 12:23 am

The member 'Forgotten' has done the following action : Dices roll


'k100' : 29
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Selphin
Baronessa

avatar



PisanieTemat: Re: Krawędź Rozpadliny   Nie Mar 11, 2018 9:28 pm

 Skinęła ostrożnie głową, nadal jakby nieszczególnie przekonana. Ale przecież nie mogła sprzeciwiać się woli boga. Kimże był śmiertelnik wobec boskiego majestatu?
 - Skoro tak uważasz... Jednak nadal uważam, że nie powinieneś tak ryzykować... Z drugiej strony, skoro i tak żyłeś w cieniu przez te wszystkie lata... Może dobrze byłoby coś odmienić. – Oczywiście, że sugestia była aż nazbyt namacalna. Może i jej rola kontynuowała rozmowę z bóstwem śmierci, ale ona sama mówiła do Hadesa. I mimo wszystko nie zamierzała ukrywać faktu, iż bolało ją jego nagłe zniknięcie. Nawet jeśli sama również była po części winna, to przyjaciel wcale nie ułatwiał jej prób kontaktu. Pojawiał się i znikał zanim ktokolwiek zdążył go zauważyć, a potem nie dawał znaku życia przez długi, długi czas. Zresztą, nie żeby Sel kiedykolwiek miała okazję spotkać go na dworze osobiście. Gdyby tak było, nie przedstawiałaby się tak oficjalnie kilka minut temu.
 Prawdopodobnie dobrze się stało, że baronessa nie potrafiła czytać w myślach. Z pewnością bowiem nie spodobałyby jej się przemyślenia starszego Elae poddające w wątpliwość jej dyskrecję. Oczywiście, że potrafiła dotrzymać tajemnicy – gdyby tego nie umiała, byłaby najprawdopodobniej najgorszym szpiegiem w historii całego Dworu. Tym bardziej, gdy był to sekret przyjaciela. Nawet jeśli pod znakiem zapytania stała jej reakcja na przeświadczenia samozwańczego boga o swojej boskości, pewnie starałaby się zrozumieć. Chęć zrozumienia stanowiła po prostu część natury Selphin, nie dało się od tego uciec.
 - Nie mogę nie przyznać ci racji w tej kwestii – rzuciła lekko oschłym tonem, ale zaraz potem na twarzy kobiety ponownie zagościło to charakterystyczne ciepło, które ofiarowywała jedynie swoim bliskim. – Ale przecież sam powiedziałeś, że nie możesz się wiecznie ukrywać, prawda? – zaczęła i właściwie był to aż nazbyt jasny znak, że w umyśle Elae zakwitł nowy pomysł. W końcu, skoro już tak się złożyło, że dano jej spotkać Hadesa na środku końca świata, nie mogła przegapić takiej okazji i pozwolić mu znów zniknąć na niewiadomo jak długo. Co prawda, zwykle unikała tego rodzaju festynów dla pospólstwa, jaki zorganizować miała miejska gospoda. Dla Selphin były mało wyrafinowane. Od kiedy jednak stała się Lotos... Musiała oswoić się z miastem, przywykła więc i do ich zabaw. Nie równały się oczywiście z uroczystościami Dworu, ale stanowiły ciekawą odskocznię od rutyny w czasie, kiedy na ziemiach Elae nie planowano nic organizować w najbliższym czasie. – W takim wypadku sądzę, że rozsądnym będzie zaszczycić swoją obecnością Filirjon w czasie festynu. Jeżeli nie zbliżysz się nadto, nic nie powinno się stać. – Aż nazbyt dobrze pamiętała, jakie skutki ostatnim razem wywarła na niej Aura Grozy. Chociaż teraz rozważała, czy byłaby w stanie zaryzykować ponowną próbę przełamania się przez nagły atak najczystszego lęku, byle nie musieć utrzymywać ciągle tego frustrującego dystansu. Odpowiedź zaskoczyła nawet  ją samą – prawdopodobnie mogłaby być ku temu skłonna. - Co o tym...
 Selphin nie była pewna, co się stało. Zawiał wiatr? Hybryda pośliznęła się na śniegu? A może po prostu potknęła? Faktem natomiast było, że kiedy baronessa przypomniała sobie o jej obecności w tym miejscu, dziewczyna właśnie zawisła na jednym z kolców pancerza Hadesa. Pierwszą reakcją był... Cóż, gniew. Nikt nie powinien ważyć się traktować Elae w taki sposób. W szczególności wysoko postawionych. W jeszcze większej szczególności plugawe hybrydy. Jednak... To był Hades, o czym Selphin bardzo szybko sobie przypomniała. Dziewczyna sama wyznaczyła sobie karę, na którą zasłużyła.
- ...sądzisz?

_________________
"Did you really think I wouldn't cheat
just because I was already winning?"
Relacje
Dobytek
Mieszkanie
Komnaty
Theme
Voice
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hades
Baron

avatar



PisanieTemat: Re: Krawędź Rozpadliny   Pon Mar 12, 2018 10:30 pm

Miała rację. Całkiem sporą. Naprawdę chciał móc coś zmienić. Chciał móc przytulić się do kogoś bez obawy, że ta osoba go znienawidzi i ucieknie, bądź co gorsza popełni samobójstwo... Westchnął więc ciężko zerkając gdzieś w białą, ośnieżoną pustkę.
- Nie jest to takie łatwe... Dobrze o tym wiesz. - powiedział tonem pełnym smutku, ale na tyle cicho, by owa hybryda nie usłyszała. Doskwierała mu samotność, ale co miał zrobić skoro ludzie przez niego popadają w rozpacz?
Nie dawanie znaku życia było właśnie celem jego odseparowania od innych. Chronił bowiem wszystkich przed sobą, no chyba, że ktoś się mu naraził. Wtedy z chęcią przebywał blisko...
Jej kolejne słowa wprawiły Hadesa w lekka zadumę, ale sam uśmiechnął się do niej ponownie. Za to ją lubił. Za to bycie upartym i pomocy. Hades kiedyś z chęcią z tego korzystał, ale teraz czasy się zmieniały. Był groźna osobą. Nawet na Dworze mówiło się by go unikać jak tylko możliwe. Wzbudzał strach, ale nigdy nie kusiła go władza. Nie ta ludzka. Był Bogiem. Był ponad jakieś tytuły. Zostawiał to dla śmiertelników.
- Jesteś pewna? Będzie tam mnóstwo ludzi...Wystarczy, że podejdą za blisko... - odparł z lekkim lękiem, ale nie chciał czasem zepsuć imprezy. Hades kiedyś taki był. Przejmował się niekiedy za bardzo.
- Hmm to bardzo kuszące może jednak się sk...
Nie dokończył jednak, bo poczuł szarpnięcie za swoją zbroję. W jego oczach zapanował gniew jednak po mimice twarzy nie było nic widać. Zaraz jednak spojrzał na hybryda, która teraz bezczelnie go dotykała.
- Rozumiem, że chcesz zginąć tak? Albo co najmniej stracić jakąś kończynę? - spytał oschle, bo jednak nie bez powodu zachowywał dystans i wolał jak ktoś tego przestrzega. Mało go interesował powód. Nie znał jej. Uważał więc ją za neutralne zagrożenie. Hades złapał za rękę dziwnej istoty chcąc ją z siebie zabrać i nieco odepchnąć, ale i tak już wpadła w sidła Aury. „Niewinna” hybryda zaczęła odczuwać strach z nieznanych przyczyn, który narastał z każdą chwilą kiedy stała blisko niego.

_________________

Kiedy zapłonie dzień
Twoje demony zamienią się w kształt
Wtedy nadejdzie czas
Który prawdziwy pokaże ci świat
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Forgotten
Przybłęda

avatar



PisanieTemat: Re: Krawędź Rozpadliny   Pon Mar 12, 2018 11:07 pm

 Przez kilka pierwszych chwil nie miała pojęcia, co się stało. Właśnie chciała przecież odejść, zignorować tamtą postać i powrócić do domu. Czemu więc przerodziło się to w tę sytuację? Dlaczego Bóstwo Śmierci niezwykle subtelnie wyrażało swoje niezadowolenie? Nie mogła pozwolić sobie umrzeć, choć czasem by chciała, a jeśli ją pamięć nie myliła to utraty kończyn bywały bardzo bolesnym doświadczeniem oraz nieco utrudniającym dalsze funkcjonowanie. Właśnie chciała mu to bardzo ładnie wyjaśnić, kiedy to znów spostrzegła tajemniczą istotę. I tym razem ją rozpoznała.
Ty draniu! - Wysyczała przez zaciśnięte zęby. Nie wystarczyło, że przez ponad sto lat dyrygował jej życiem i zmieniał je w prawdziwe piekło, nieporównywalne nawet z tym, co zapowiadali bogowie. Nie, musiał się znów zacząć wtrącać, nie mógł jak dobry trup pozostać w swoim grobie. Sama myśl o tym, co był w stanie zrobić, sprawiała, że przeszywał ją zimny dreszcz. Strach nie był tutaj dobrym słowem. To było coś głębszego, zakorzenionego w najskrzętniej skrywanym zakamarku jej umysłu, zamkniętego za żelaznymi kratami, spętanego łańcuchami i ukrytego w nieprzeniknionym cieniu. Teraz jednak te wspomnienia wypływały na powierzchnię przywodząc ze sobą emocje, które tak długo tłumiła. Przez te kilka sekund na nowo odczuła objęcia kochających rodziców, słodki smak wolności, zapach ogniska zachęcający do odpoczynku po ciężkiej podróży, cichy szept miłosnych obietnic i piękno nocnego nieba. Jednocześnie jednak towarzyszył temu przeraźliwy okrzyk agonii, lepka krew zabarwiająca świat szkarłatem, smród gnijących ciał, ciężar na szyi i posmak goryczy. Każda utrata ponownie przeszywała jej serce pozostawiając po sobie rozpacz, żałość i cierpienie, które z czasem przekształcały się w poczucie pustki. I lęk. Przeraźliwy lęk przed kolejną stratą.
 Jej źrenice delikatnie się zwęziły, a w jej oczach było wyraźnie widać niekończący się cykl utraty. Pięści mimowolnie się zacisnęły, a z dłoni, która trzymała kolec, popłynęła wąska strużka krwi. To były jednak jedyne oznaki wewnętrznej burzy hybrydy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Selphin
Baronessa

avatar



PisanieTemat: Re: Krawędź Rozpadliny   Wto Mar 13, 2018 1:27 am

 - Rzadko coś proponuję, nie będąc tego pewną – odrzekła poważnie. Moires. Pomyśl o tym z innej strony. Jesteś, kim jesteś. Jak sądzisz, kto ośmieli się podejść do ciebie na tyle blisko, by stanowiło to problem? Ludzie w mieście będą mieć do ciebie zbyt wielki szacunek, by sobie na to pozwolić. – Plan był dość logiczny. W istocie, nie miało to tak naprawdę znaczenia, bóg śmierci czy Elae. Zachowanie zwykłych mieszczan dało się bardzo łatwo przewidzieć. Członkowie Dworu może nie mieli w Filirjonie realnej władzy, lecz darzono ich wielkim respektem, czemu akurat nie można było się dziwić. Zasadniczym elementem posiadania władzy było postrzeganie... Właściwie było ono zasadniczym elementem całego życia. W tym jednak konkretnym przypadku działało to na prostej zasadzie. Daj ludziom to, co potrafią zrozumieć i sklasyfikować, a szybko otworzą odpowiednią szufladkę w swoim umyśle i zachowają się zgodnie z zapisaną na niej instrukcją. I tak, kiedy widzieli istoty piękne, poruszające się z naturalnym wdziękiem, pełne gracji, odziane w bogate szaty, a jednocześnie roztaczające wokół aurę niezachwianej pewności siebie... Ulegali. Zdarzały się rzecz jasna wyjątki, gdyż bez nich nie istniałaby reguła. Ale w większości przypadków łatwo dało się zapanować nad ich punktem widzenia i doprowadzić do pożądanych efektów.
 Uniosła jedną brew, po czym zwróciła się do hybrydy, nie zważając na to czy w ogóle docierają do niej te słowa.
 - To życzliwe z twojej strony, poświęcić się jako obiekt do demonstracji. Trzeba ci jednak wiedzieć, że jest mi znany sposób działania aury Moiresa oraz konsekwencje wejścia w jej obszar – W zasadzie, w niektórych przypadkach nie było to takie złe. Gdyby aura grozy miała działać wyłącznie na hybrydy, sama Selphin nie pogardziłaby takową. Niestety, ta była dużo bardziej bezlitosna także dla wszystkich innych ras. Ale kto wie, może udałoby się  coś z tym zrobić. W końcu nikt nie powiedział, że raz zdobytej zdolności nie można opanować. Z pewnością Hades miał szansę nad zapanowaniem nad tym... Może nawet mogłaby mu w tym pomóc... Ty draniu. Oczy Selphin natychmiast zwęziły się niebezpiecznie. Dotykanie Elae to jedna rzecz, ale to było już coś innego. Coś, czego nie należało zignorować choćby przez wzgląd na szacunek do samego siebie.
 - Na twoim miejscu obcięłabym jej język – zasugerowała. -  Najwyraźniej odpowiednie używanie go stanowi dla niej kłopot zbyt wielki. Pozbycie się go byłoby przysługą. – wyraz twarzy Elae z gniewnego grymasu błyskawicznie przeszedł do czarującego uśmiechu, gdy jak gdyby nigdy nic powróciła do poprzedniego tematu rozmowy. - Naprawdę cieszę się, że się zgodziłeś. Zrobię wszystko, byś nie pożałował swojej decyzji. – Co zaskakujące, Selphin nagle poczuła, że zaczyna się lekko denerwować. Nic nie zmieniło się  w jej postawie, lecz pojawił się ten charakterystyczny ucisk w żołądku. No tak. Łatwo było wszystko zaproponować, ale jeśli Hadesowi nie spodoba się festyn... Nie znał przecież miejskich zwyczajów, a były one tak odmienne od wystawnych balów na Dworze. Wolała już nawet nie myśleć o możliwości zajścia jakiegoś incydentu związanego z aurą. Jeżeli coś się  stanie, to będzie przecież jej wina. Hades mógłby ponownie się od niej odizolować, może nawet czułby do niej żal przez to, do czego doprowadziła. Albo, co gorsze, lecz i bardziej prawdopodobne, obwiniałby siebie.
 Odrzuciła od siebie podobne myśli, postanawiając zdać się na los. Życie było w końcu hazardem, a tylko ryzykując, można było coś wygrać.

_________________
"Did you really think I wouldn't cheat
just because I was already winning?"
Relacje
Dobytek
Mieszkanie
Komnaty
Theme
Voice
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hades
Baron

avatar



PisanieTemat: Re: Krawędź Rozpadliny   Wto Mar 13, 2018 6:47 pm

- No w sumie masz rację, moja droga. Użyczę ci mego towarzystwa na festiwalu. - mruknął do niej spokojnie, ale no nie chciał się z nią kłócić. Wiedział jak Selphin potrafi być uparta. Zawsze dążyła do celu i jeśli natrafiała na przeszkodę, to i znajdywała sposób by ją usunąć. Lubił ją za to. Za jej wyjątkowy charakter. Zawsze dobrze mu się z nią bawiło. Nigdy się nie nudził. Teraz jednak mieli wysokie pozycje. Nie mogli od tak się bawić... Nie tak jak kiedyś, nad czym ubolewał. W końcu osierocony Hades musiał samemu się uczyć i niestety, ale gdzieś tam wewnątrz nadal miał trochę z dziecka. Widział jednak jak Selphin patrzy na hybrydę. Osobiście by ją zignorował, ale odkąd ta go dotknęła niezbyt wchodziło to w grę. Do tego dosyć niemiło się o nim wypowiedziała, a Hades nie lubił być obrażany bez powodu. Oczywiście nie wiedział, że hybryda rozmawiała z „kimś” innym ale cóż, nie w jeo geście było teraz dociekać.
- Z chęcią bym to zrobił, ale nie wiem czy jest w ogóle jakikolwiek sens brudzić się bardziej jej krwią. - odparł poważnie i sięgnął po śnieg, by zmyć z siebie ślady jej krwi. Wolał być czysty jeśli sytuacja nie wymaga inaczej.
- Nie wyglądasz, hybrydo, na kogoś zdolnego samemu się utrzymywać. Gdzie twój Pan? Uciekłaś mu? - rzucił po chwili pogardliwie,ale wrócił wzrokiem do swojej przyjaciółki.
- Nie martw się... Sam sobie będę winny jak coś zepsuję. - powiedział ze spokojem, ale zdążył się przyzwyczaić. Gdyby mógł z chęcią by tworzył jakieś rzeczy mogące blokować jego zdolność i dawał najbliższym, by móc z nimi spędzać czas, ale no musiał zaspokoić się towarzystwem w okolicy 3 metrów... Chyba, że ktoś był bestią. W końcu miał jednego przyjaciela takiego.

_________________

Kiedy zapłonie dzień
Twoje demony zamienią się w kształt
Wtedy nadejdzie czas
Który prawdziwy pokaże ci świat
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Forgotten
Przybłęda

avatar



PisanieTemat: Re: Krawędź Rozpadliny   Wto Mar 13, 2018 9:56 pm

 - Wybacz, nie chciałam Cię zabrudzić. - Przeprosiła szczerze, gdy w końcu zauważyła, co zrobiła. Po pierwszym nagłym wybuchu emocji udało jej się odzyskać częściowo kontrolę, ale wciąż odczuwała coś niepokojącego. Gdyby miała to ubrać w słowa, stwierdziłaby, że był to chłodny oddech śmierci na jej karku albo delikatny dźwięk przesypywania się ziaren piasku w klepsydrze życia.  
 Wolała przemilczeć tę kwestię odcinania języka, jako że raczej nic, co mogłaby powiedzieć, nie poprawiłoby tej sytuacji. Nie miała pojęcia co spowodowało u nich taki gniew. Gdyby pamiętała swoje słowa mogłaby spróbować się wytłumaczyć, choć pewnie i wtedy uznałaby to za straconą sprawę.
 - Nie jestem niczyim sługą. - Stwierdziła rzeczowym tonem, patrząc Moiresowi prosto w oczy. Obawiała się, że w innym przypadku znów natrafi wzrokiem na coś, co nie powinno już istnieć i ponownie utraci nad sobą kontrolę, szczególnie, że wspomnień powiązanych z tym zdaniem było wiele.
 Na szczęście jego wygląd był dość zajmujący. Nietypowy kolor bielma wyglądał na nim niezwykle...naturalnie. Mogło być to spowodowane jego Aspektem? Nie byłby to jedyny przypadek, kiedy czyjeś zdolności wpływały również na ciało.
 Zamknęła oczy nie chcąc zgubić się zbytnio w myślach i po kilku chwilach, dając rozmówcom czas na zakończenie własnego fragmentu wymiany zdań, zwróciła się do kobiety.
 - Widzę, że jesteś dobrze zorientowana w temacie. - Nawiązała do słów kobiety tyczących się aury, starając się utrzymać ton swojego głosu stabilnym. - Ale z pewnością nie wiesz wszystkiego. W przypadku tego typu umiejętności dogłębne ich zrozumienie wymaga wielu prób oraz błędów, które zazwyczaj kończą się dość... niekorzystnie dla obiektu doświadczeń. Proponuję więc pewną wymianę. Jako że już i tak, jak to wyraziście określiłaś, poświęciłam się jako obiekt do demonstracji, mogę kontynuować tę rolę i odpowiedzieć na wszystkie twoje pytania dotyczące wpływu na mnie tego efektu. W zamian jednak szczerze i dogłębnie odpowiesz mi na taką samą ilość pytań, również dotyczących działania tej aury.
 Logika za tą propozycją była dość prosta. Hybryda nie miała pojęcia jakie efekty może spowodować ten Aspekt i mimo że wystawianie się na jego dalsze działanie nie było zapewne zbyt rozsądne, jeszcze gorszym zdawała się zwykła niewiedza. Jeśli będzie świadoma tego, co się dzieje, to będzie mogła przynajmniej spróbować temu przeciwdziałać. Była jednocześnie równie duża szansa na to, że nie powoduje to żadnych permanentnych efektów. W tym przypadku nic na tej wymianie nie straci, więc ta opcja również była dopuszczalna. Kolejnym elementem była również ciekawość. Jednym z nielicznych działań, którego w żadnym momencie nie zaprzestała, nie ważne jak ciężkie były czasy, było zbieranie nazw aspektów, jakie zostały nadane śmiertelnikom oraz identyfikowanie ich potencjału. To postępowanie, będące kiedyś sensem jej życia, teraz przerodziło się w zwykłą ciekawostkę, lecz nigdy o nim nie zapomniała.
 Po zakończeniu przedstawiania proponowanego układu, przeniosła swój wzrok ponownie na Moiresa, pytając go tym samym o jego zdanie. Nie mogła w końcu pominąć opinii osoby, której tyczyło się to właściwie w największym stopniu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Selphin
Baronessa

avatar



PisanieTemat: Re: Krawędź Rozpadliny   Sro Mar 14, 2018 1:12 am

Skinęła z zadowoleniem głową. Sama nie była pewna, czy nalegałaby, gdyby przyjaciel nie zgodził się tak łatwo. Poruszanie tematu jego aury było niczym stąpanie po wyjątkowo cienkim lodzie. Wyjątkowo ryzykowne i niebezpieczne. I choć w prawdzie Selphin lubiła ryzyko, tak tutaj nie zamierzała go ponosić. Ale to i tak nie miało już znaczenia. Sprawa była zamknięta, a baronessa osiągnęła swój cel.
Darowała sobie  fakt niezwracania się do niej tytułem przez hybrydę. Zdążyła już się zorientować, że jeżeli chodziło o socjalne interakcje, nie była to zbyt rozwinięta istota. Nic zresztą dziwnego. W końcu była hybrydą. Mimo wszystko, Selphin nie mogła pozostać obojętna na kolejne słowa hybrydy, które – choć w żaden sposób tego nie okazała – wywarły na niej pewne wrażenie. Wyglądało na to, że te stworzenia jednak potrafiły logicznie myśleć... Zaskakujące, niemniej jednak dość niewygodne. Łatwiej byłoby obchodzić się z istotami mniej samoświadomymi.
- Nikt nie wie wszystkiego – odparła. W zasadzie propozycja hybrydy była dość... Dziwna. Wszak Hades z pewnością widywał już efekty działania swojej aury na tyle często,  że mógłby bez przeszkód odpowiedzieć na każde pytanie Selphin, uwzględniając przy tym średni czas występowania symptomów, tendencję w zależności od rasy, siły woli, charakteru oraz częstotliwości bliskiego przebywania w jego towarzystwie. Ale... Taki obiekt doświadczalny mógłby może pomóc Hadesowi zrobić coś z tym przekleństwem? Nie... Mężczyzna  borykał się z nim od lat, z pewnością próbował już wielu sposobów, by temu zapobiec. W głowie Selphin mimowolnie rozbudziło się wspomnienie dnia, kiedy to dotarła do niej informacja o śmierci rodziny przyjaciela. Chciała z nim wtedy być, chciała móc go wesprzeć... I wyjątkowo dobrze pamiętała też, że matka nawet z czarnego rynku potrafiła dotrzeć swoimi mackami na Dwór oraz upewnić się, że córka będzie miała wystarczająco napięty grafik, by pozostać całkowicie odizolowana od niebezpiecznego młodzieńca. Szczególnie lubiła wysyłać ją wtedy na spotkania integracyjne z narzeczonym, przez co Selphin odczuwała jeszcze większą irytację. Zamiast wspierać kogoś bliskiego, gdy ten jej potrzebował, musiała udawać zainteresowaną dialogiem o niczym z  przypadkowym człowiekiem.
Odgoniła od siebie ten nagły natłok myśli, powracając do tu i teraz.  Właściwie, zabawa mogła być całkiem intrygująca. Z drugiej strony... Może i była to jedynie hybryda, jednak jeżeli przez przypadek w wyniku swoich testów straciłaby życie... Selphin zastanawiała się,  jak podszedłby do tej sytuacji Hades. W zasadzie to wybór dziewczyny...
Moires? Chcę wiedzieć, co sądzisz o propozycji naszej hybrydy – rzekła po prostu, porzucając chwilowo kotłujące się w myślach plany, co mogłaby im dać taka umowa. Selphin nie traciła na tym właściwie nic, dopóki miała kontrolę nad zasadami... Dawno już nie grała w podobną zabawę, więc jeśli nie zyska informacji, to może przynajmniej rozrywkę. Z drugiej strony, nie zamierzała bawić się kosztem Hadesa. Nie zależało jej też jakoś szczególnie na zawarciu umowy z kimś o wątpliwej wiarygodności. Robiąc interesy z Elae można było mieć pewność, że wywiążą się ze swoich zobowiązań co do jednego przecinka. Oczywiście, czasami przecinek od samego początku postawiony był w niewłaściwym miejscu, co i zmieniało  nieco samą treść... Ale nie można było im zarzucić jakiejkolwiek nierzetelności. Co do innych ras... Z nimi sprawa się komplikowała. Najczęściej dobrze było mieć coś w zanadrzu, gdyż w szczególności ludzie mieli tendencję do wypierania się wszystkiego, gdy tylko coś zaczynało iść nie po ich myśli. Żaden rozsądny Elae oczywiście nie pozwoliłby sobie doprowadzić do takiej sytuacji, ubezpieczając się od nich na co najmniej trzy możliwe sposoby widoczne dla przeciwnika oraz kolejne trzy, trzymane przed nim w ścisłej tajemnicy. Hybrydy... Właściwie, idąc podobnym tokiem myślenia... Przecież robienie interesów z hybrydą można było równie dobrze porównać do dogadywania się ze zwierzęciem. Nieważne, jak inteligentny będzie wilk, to nadal zwierzę. Ze zwierzętami się nie paktuje.
Przekonaj mnie, że to mi się opłaci. – Zwrot ten, skierowany rzecz jasna do dziwnej istoty, która obecnie jakimś dziwnym trafem nie została jeszcze zamordowana pomimo całej swej bezczelności – Muszę sobie ją zapamiętać na przyszłość – był jednocześnie znienawidzonym zdaniem Selphin. Nienawidziła wyjaśniać, dlaczego jej pomoc miałaby się komukolwiek przydać. A jednak była ciekawa, co takiego wymyśli dziewczynka. Przy okazji przetestuje bardziej dogłębnie jej zdolności umysłowe. Skoro wiedziała już, że hybrydy mogą być inteligentne, teraz powinna też dowiedzieć się, na ile. Czy dorównują w tym Ludziom lub Małemu Ludowi?

Ten post nie ma sensu. Edytowany 20 razy, pocięty na kawałki, z wypranymi wnętrznościami. Notka na przyszłość - nie pisać, będąc tak zaspanym.

_________________
"Did you really think I wouldn't cheat
just because I was already winning?"
Relacje
Dobytek
Mieszkanie
Komnaty
Theme
Voice
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hades
Baron

avatar



PisanieTemat: Re: Krawędź Rozpadliny   Czw Mar 15, 2018 2:02 am

Hades milczał podczas gdy te wymieniały się zdaniami. Szczególnie hybryda jakaś nagle zrobiła się aktywna. Proponowała Selphin, że zostanie obiektem doświadczalnym jego aury? Życie było jej nie miłe? Chciała nabawić się urazu psychicznego? Aura w końcu oddziaływała coraz mocniej im dłużej się w niej przebywało. Nie można było się wyrwać z jej objęć nadal przebywając w pobliżu Hadesa. Jedyną drogą wyjścia z tej sytuacji była ucieczka. Hybryda była po prostu samobójczynią, albo głupia. Hades nie widział innego wytłumaczenia.
- Nie wiem czy jesteś tak głupia, by się na to godzić, czy jednak to odwaga... - mruknął całkiem poważnie do hybrydy i zerknął na Selphin uważnie. Chciała się z hybrydą umawiać na testowanie jego Aury? Wiedział, że pewnie szukała wyjścia jak się móc do niego zbliżyć, ale nie chciał ryzykować jej zdrowiem psychicznym. Aura stanowiła dla niego pewną formę obrony, ścianę zaporową przeciw innym. Wyznaczała jego prywatną strefę i nie musiał się martwić, że ktoś będzie się na przykład do niego lepił, czy nachalnie przebywał w jego towarzystwie.
- Sugeruję jednak byś ode mnie odeszła... Albo skutki mogą być tragiczne... - odparł do niej ze stoickim spokojem aczkolwiek pewność jego słów mogła przerażać. W końcu znał działanie Aury. Na pewno hybryda chciała się tak poświęcić? Nie rozumiał jednak celu. Przecież mógł o wszystkim Selphin powiedzieć niżeli dzielić się też i tą wiedzą z tym czymś.
- Nie zgadzam się hybrydo... Nie będę brał w tym udziału. - odparł poważnie, bo jednak wolał, by za wielu nie wiedziało co jego Aura potrafi. Była to w końcu jedna z jego zdolności. Może i przeklęta, ale skuteczna.

_________________

Kiedy zapłonie dzień
Twoje demony zamienią się w kształt
Wtedy nadejdzie czas
Który prawdziwy pokaże ci świat
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Forgotten
Przybłęda

avatar



PisanieTemat: Re: Krawędź Rozpadliny   Czw Mar 15, 2018 5:15 pm

  Na pierwsze słowa Moiresa odpowiedziała jedynie delikatnym wzruszeniem ramion. Uważała, że głupota i odwaga to jedynie dwie strony tej samej monety, prosta kwestia perspektywy.  
 Drugie odnotowała w pamięci. Powoli zaczynało ją bawić, że praktycznie każda wypowiedź, którą do niej kierował, zawierała jakąś groźbę. Bądź ostrzeżenie? Przez jego permanentnie poważny głos, nie dało się wychwycić subtelnych niuansów. Oczywiście jak zwykle nie przejęła się tym.
 Trzecie lekko ją zawiodły, ale jednocześnie zapewniły pewną dozę ulgi. Niestety nie dowie się nic na temat jego Aspektu, ale przynajmniej nie będzie musiała przekonywać kobiety do zgody. Zawieranie umów z Elae zawsze było strasznie męczące, już nawet złożenie tej niedopracowanej propozycji było wyczerpujące. Nie miała pojęcia, skąd w ogóle wzięła siłę, by wypowiedzieć tamte zdania.
 Jednakże lekko niepokojącym wciąż był fakt, że dalej nie miała pojęcia, czy ma spodziewać się jakichś trwałych efektów działania tej aury, czy może zwyczajnie miną one tuż po opuszczeniu obszaru. Mogła spróbować jeszcze dowiedzieć się więcej, ale zwyczajnie nie chciało jej się już drążyć tematu. Jak będzie, tak będzie. Skoro zgodził się on pójść na festiwal, to nie mogło to być nic poważnego.
 Podjąwszy decyzję odwróciła się plecami do Moiresa i zaczęła spokojnie się oddalać. Nie widziała szczególnie powodu, by się spieszyć. Nic bardziej bolesnego niż otwarcie emocjonalnych ran sprzed wieków, nie mogło się już chyba zdarzyć.  
 Zrobiwszy zaledwie kilka drobnych kroków, spojrzała jeszcze przez ramię i nie myśląc zbytnio nad tym, co ją do tego skłoniło, zadała pytanie.
  - Jak to jest, nie móc nawet podejść do osoby, o którą się troszczysz? - Zwróciła się miękko do Moiresa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Selphin
Baronessa

avatar



PisanieTemat: Re: Krawędź Rozpadliny   Czw Mar 15, 2018 8:17 pm

 Szczerze powiedziawszy, sama nie miała nic przeciwko czemuś takiemu głównie ze względu na to, że mogłaby ubić na tym całkiem dobry interes i to nie tylko w sprawie aury Hadesa. Choć oczywiście, jeśli udałoby się coś na to zaradzić, Selphin byłaby bardzo szczęśliwa. Mimo wszystko, obiektów doświadczalnych nigdy za wiele, a Elae miała kilka pomysłów na to, co mogłaby jeszcze z tej umowy wyciągnąć. Ale cóż. Nie miała zamiaru zabiegać o zgodę barona, a i sama sprawa nie była pilna. Ot, trochę dodatkowej rozrywki, o którą nie było sensu się kłócić.
 Naturalnie dostrzegła spojrzenie Hadesa, co w konsekwencji powiodło do zastanawiania się, o czym myślał. Był zaskoczony jej zainteresowaniem? Może... Co prawda Selphin uwielbiała gry słowne, zawieranie umów oraz... Nie oszukujmy się, wciąganie swych kontrahentów w bagno, z którego trudno było się już wydostać. Mimo wszystko jednak, to wciąż była hybryda i część kobiety dalej uważała negocjacje z czymś takim jako czyn poniżej poziomu. Może to zwróciło uwagę Hadesa? Nie dało się jednak ukryć, że w ostatnich latach osobowość Lotos znacznie rozwinęła się w kobiecie, dlatego też ona sama często szukała urozmaicenia w swym życiu. A inteligentna hybryda... Inteligentna i lekkomyślna jednocześnie, ale mimo wszystko. Było to coś nowego i mogło skończyć się ciekawie. Cóż, mogło.
 Patrząc na Hadesa teraz, kiedy zwracał się do stworzenia z tym stoickim spokojem, a zarazem chłodem, do kobiety powoli zaczynało docierać, że nie tylko ona się zmieniła. Oczywiście, wizualne zmiany dostrzegła od razu, lecz rozmowa z dawnym przyjacielem wydawała się tak naturalna jakby wszystko inne pozostało takie samo. No... Nie zostało. Podobnie jak ona sama, Hades dojrzał i jak każdy Elae, roztaczał teraz tę niedostrzegalną dla niej wcześniej aurę chłodu. Nie odstraszało jej to – było zupełnie naturalnym procesem. Mimo wszystko, zdało jej się interesujące. Nawet jeśli się zmienili, wciąż czuła tę szczególną nić porozumienia. Tak jakby zmieniło się to samo. Chociaż oczywiście u mężczyzny zmiana ta była bardziej dotkliwa. Wrażenie sprzed kilku minut powróciło - no tak, już wcześniej przecież w jej głowie zaświtała niepokojąca myśl o zmianie jego Prawdziwego Imienia. Żałowała teraz, że nie znała go wcześniej. Choć nigdy nie używała swoich zdolności na bliskich, a tej szczególnej starała się nie używać w ogóle... Teraz by wiedziała. Gdyby w jego obecności nie weszła od razu w ten szczególny rodzaj więzi, byłoby jasne, że Prawdziwe Imię Hadesa uległo zmianie. A to było na swój sposób przerażające... To, czy może raczej przyczyna. Z rozważań wyrwał kobietę głos zuchwałej hybrydy... Zaczynała się robić naprawdę denerwująca i tylko lata praktyki i wychowanie matki sprawiło, że nie zareagowała. Teraz rozumiała już dużo lepiej, co księżna próbowała jej przekazać przez te lata i była jej za to wdzięczna. To nie było pytanie do niej, Hades potrafił sobie poradzić z tą istotą.

_________________
"Did you really think I wouldn't cheat
just because I was already winning?"
Relacje
Dobytek
Mieszkanie
Komnaty
Theme
Voice
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hades
Baron

avatar



PisanieTemat: Re: Krawędź Rozpadliny   Sob Mar 17, 2018 8:29 pm

Hades był na tyle nie ufny, by nie pozwolić jakiejś hybrydzie się do siebie zbliżyć. Nie znał jej. Nie chciał, by ta czasem rozpowiedziała o nim jakieś informacje. Swoje już powiedział i zasiał ziarno niepewności. W końcu hybryda dalej nie zaprzeczyła czy jest bóstwem, czy jednak nie… Gdy jednak ta odchodziła zadała bardzo ważne pytanie, na które odpowiedź była skomplikowana. Nie mógł jednak dać się jej podejść.
- Gdyby było to konieczne zbliżyłbym się. Wiem, że Selphin dałaby radę wytrzymać, ale nie chcę jej niepotrzebnie narażać. – mruknął do niego ze spokojem aczkolwiek bolało go, że nie mógł normalnie z kimś pogadać. W sumie mógł, ale na odległość. Nie mógł przytulić, pocieszyć, czy kochać… Próbował jednak wielokrotnie opanować Aurę, to wychodziło jeszcze gorzej. Wolał więc zostawić ją jak jest. Widać tak musi być.
- Odprowadzę cię do domu, moja droga. – mruknął do niej cicho, tak by tylko Elae usłyszała. No chyba, że chciała tu zostać i zapytać o coś hybrydę. On nie miał już więcej pytań. Zastanawiał się tylko gdzie jego przyjaciel Cerber. Mówił, że ma coś do załatwienia i od dłuższego czasu go nie ma. Martwił się o niego dość mocno, jednak starał się nie dawać tego po sobie znać.
- Kiedy ten festyn się zaczyna? - spytał spokojnie, udając się drogą w kierunku miasta. Nie było to w końcu aż tak daleko.

_________________

Kiedy zapłonie dzień
Twoje demony zamienią się w kształt
Wtedy nadejdzie czas
Który prawdziwy pokaże ci świat
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Forgotten
Przybłęda

avatar



PisanieTemat: Re: Krawędź Rozpadliny   Sob Mar 17, 2018 9:57 pm

 - W razie konieczności. - Podkreśliła powtarzając jego słowa i jednocześnie kręcąc głową. Coś takiego nie mogło być wystarczające i sam musiał o tym doskonale wiedzieć. Nie naciskała jednak więcej. Kto by chciał się dzielić czymś tak osobistym z losowym przechodniem, a co dopiero z przebrzydłą hybrydą.
 Selphin. To dlatego zdawała jej się znajoma. Już kiedyś się spotkały, poniekąd. Od tamtej pory najwyraźniej wyrobiła sobie dość wysoką pozycję, być nazywaną "moją drogą" przez bóstwo. Kiedyś takie wsparcie może okazać się niezwykle cenne, bądź niebezpieczne.
 - Selphin. - Zwróciła się bezpośrednio do kobiety, tym samym pewnie znów łamiąc z dziesięć różnych dworskich zasad odnośnie zachowania w towarzystwie. Od dawna już się nie przejmowała takimi drobnostkami. - Sądziłam, że twój charakter będzie nieco inny. Ale cóż, i tak dobrze było Cię spotkać. - Powiedziała, jak gdyby coś o niej wiedziała. Nie był to żaden umyślny zabieg mający nadać tej wypowiedzi jakiś charakter. Hybryda nie miała siły bawić się w takie niuanse słowne. To co powiedziała było czystą prawdą, była ciekawa jaką osoba była jego uczennica. Teraz jednak... była lekko rozczarowana. Spodziewała się czegoś więcej niż typowego przedstawiciela Dworu Zimy. Szkoda, jeśli nawet on się nią zainteresował, to musiała mieć potencjał.
 - Liczę, że jeszcze kiedyś się spotkamy. - Rzuciła jeszcze do tej dwójki odchodząc, w pełni świadoma, że coś takiego najwyżej ich podirytuje. Bezczelne hybrydy i te sprawy. Ale z czegoś trzeba było czerpać radość, a teraz, po tym spotkaniu, zdecydowanie potrzebowała jakiś pozytywnych wrażeń. Może wstąpienie do miasta na festiwal nie było jednak tak głupim pomysłem.

[z/t]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Krawędź Rozpadliny   

Powrót do góry Go down
 
Krawędź Rozpadliny
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: 
Dzikie tereny
 :: 
 Tereny górskie 
 :: Rozpadlina Cienia
-
Skocz do: