Wszelkie prawa do użytych utworów posiada Adrian von Ziegler



 
IndeksCalendarFAQSzukajGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Ekaja Błyszczący Kamyk

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Ekaja
Przybłęda

avatar



PisanieTemat: Ekaja Błyszczący Kamyk   Czw Mar 08, 2018 9:13 pm


Ekaja Błyszczący Kamyk córka U’Wanga z klanu Płomienia
∴ Ciało ∴

Informacje podstawowe

WIEK: 24
RASA: Mały Lud
PODTYP: Zmiennokształtna*
RANGA: Przybłęda
*Te istoty posiadają naturalne predyspozycje do zmiany kształtu swojego ciała - zwykle mogą przybierać formę konkretnego zwierzęcia i jedynie nieliczni odziedziczyli po swoich przodkach moc dowolnej manipulacji swoim kształtem. Są silnie związane z naturą i nie oddają czci bogom - wierzą w potęgę siły natury i każdego lata, gdy długość dnia równa się z długością nocy, odprawiane są obchody Dnia Ziemi. Tego dnia i tej nocy nawet przeciwne sobie klany spotykają się pod Świętym Drzewem i podają sobie dłonie, wspólnie śpiewają do Drzewa, tańczą i oddają się innym przyjemnościom.

Noc padła na las, las w mroku spał...


Zdolności i słabości

ZDOLNOŚCI

»  Zmienia kształt swojego ciała - Ekaja odziedziczyła po swojej babce olbrzymi dar zmiennokształtności i pod jej okiem uczyła się manipulować swoim kształtem. Najczęściej jej pobratymcy mogą przyjmować jedną wyuczoną formę i niewielu rodzi się z naturalnym talentem do przybierania wielu twarzy i postaci - Błyszczący Kamyk jest jedną z nich. Może przeobrazić się w jednej chwili ze szczupłej kobiety w potężnego woja lub mysz, nie jest ograniczana masą swojego ciała. Może również dokonywać drobnych korekt na swoim ciele - jak choćby zatuszowanie niewygodnego pryszcza, a fe - co kosztuje znacznie mniej energii.
Minusem zmian formy jest to, że po przemianie w zwierzę częściowo zyskuje jego cechy, a jej ‘ludzka’ inteligencja jest z lekka przytępiona na rzecz cech zwierzęcych. Jeśli przebywa również zbyt długo w danej formie istnieje ryzyko, że zwierzęce instynkty przejmą nad nią władzę i zdominują iskrzące się wewnątrz człowieczeństwo. Przy przeobrażaniu się w inną, ludzką postać podobne zagrożenie nie istnieje.
» Używanie broni - łuk (II poziom)
» Zdolność przetrwania
» Medycyna
» Używanie broni - włócznia
» Wytrzymałość
» Zręczność

SŁABOŚCI

»  Nie rozumie działania miast ani społeczeństwa w nim żyjącego. Nie do końca wie, jak zachować się w danej sytuacji, niektóre mechanizmy wydają jej się absurdalne - jak choćby sami kapłani czy inkwizycja, która ściga innowierców - a inne nieco trudne do zrozumienia - ot, system monetarny. Ma przez to trudności z komunikacją międzyludzką.
» Nie rozumie do końca języka, którego używają mieszkańcy miasta - nie ruszała się z dala od siedziby swojego klanu, odwiedzała tylko Święte Drzewo każdego roku, lecz tam również była pośród innych Zmiennokształtnych, a Ci używają własnej mowy, niewielu spośród nich - głównie Starszych Klanu - zna język powszechny. Z tego powodu wstyd jej, gdy musi dopytywać, co rozmówca miał na myśli. Kolejnym problemem jest to, że ma lekką wadę wymowy i wszystko mimowolnie zmiękcza.  Dodatkowo zdarza jej się dziwnie lub miejscami niezrozumiale formułować zdania.
» Źle znosi ujemne temperatury, jej ciało nie jest do tego przyzwyczajone.
» Gdy ponoszą ją negatywne emocje - przede wszystkim złość czy strach - może pod ich wpływem zmienić swoją formę i dopiero po uspokojeniu się rozkołosanych nerwów może powrócić do swojej rzeczywistej postaci.
» Boi się fajerwerków i głośnych wystrzałów dział.


Ktoś nocą lasem na koniu gnał.


Wygląd

Porusza się zwinnie jak atakujący ryś. W jej ruchach dostrzega się płynność ryby przemierzającej bezkresne wody. Jej gesty mają w sobie grację latających ptaków, a spojrzenie przeszywa na wskroś.
Ekaja nie jest piękna. Nie ma kształtów boginki zstępującej na ziemię ani jej eteryczności. Ma za to w sobie coś egzotycznie dzikiego, co nie pozwala przejść obok niej choćby bez ukradkowego spojrzenia. Drzemie w niej siła, która czyni z niej istotą boleśnie przyziemną i nadaje jej znamiona drapieżcy.
Ma szerokie ramiona i biodra, węższą talię. Duże dłonie z długimi, zgrabnymi palcami - poplamionymi od blizn, otarć i poparzeń. Na jej ciele widać lata spędzone na bieganiu po lesie i skakaniu po drzewach - dziewczyna jest zwinna i umięśniona. Gdy odsłoni ramiona bądź nogi, co zdarza jej się niekiedy nagminnie, można zaobserwować, że praca fizyczna nie jest jej obca i żadna tam z niej nimfa czy dama.
Jej twarz jest dosyć pospolita. Ginęłaby w tłumie, gdyby nie kilka istotnych szczegółów - długie, spiczaste uszy, które stara się nieustannie chować pod chustami czy przy pomocy włosów, zgniłożółte oczy błyszczące dziko obramowane wachlarzem jasnych rzęs i… no i te nieszczęsne włosy. Płomienne, ogniste, wściekłe. Długie. Sięgające nieomal pasa. Rzucające się w oczy swoją jaskrawością i życiem. Dar od jej przodków, coś co wyróżniało jej klan spośród innych - ten wściekły kolor. Od niego zresztą wzięła się również nazwa jej klanu, wszyscy tam tacy rudzi chodzą. Zwykle stara się je związywać w gruby warkocz, choć równie chętnie puszcza je samopas, a później warkocze sama na swoją nieroztropność, rozczesując je i wyciągając zeń patyki i liście.
Jest wysoka jak na kobietę swego ludu - mierzy metr siedemdziesiąt osiem i to boso. Ma również zgrabną kolekcję większych i mniejszych blizn rozsypanych tu i ówdzie na całym ciele. Pośród jej ludu nagość była naturalna, więc niczym niezwykłym nigdy nie było poruszanie się po Puszczy nago bądź w skąpych przepaskach.
Cudowne potrafi stroić miny. Obnażać kły, przewracać żółtymi ślepiami i zabijać nimi wzrokiem niczym rasowy bazyliszek. Marszczy nos i brwi, wyglądając przy tym jak ruda wilczyca i warczy jak niedźwiedź. Można w niej zaobserwować pewne cechy, które mogą upodabniać ją do dzikiego zwierza. Ot, prosto z Puszczy.


Charakter

Jest z lekka dzika. Nie do końca potrafi się zachować, społeczeństwo miejskie to dla niej wielka tajemnica. Mówi to, co myśli, bo od dzieciństwa uczono jej szczerości - choć niektórzy nazwaliby to pewną infantylnością. Nie brak jej również brawury i ma w sobie ogromne pokłady sprawiedliwości. Nie cierpi, ilekroć mocniejszy nęka słabszego - choć nie znaczy to, że ma przesadnie miękkie serce.
Nie ulituje się nad dorosłym, który wylądował na ulicy przez własną głupotę. Pijaka, który wszczął burdę, również nie uratuje. Stara się być sprawiedliwa - bez nadmiernej głupoty - lecz można zaobserwować u niej pewną łatwowierność i miejscową naiwność. Wewnątrz tli się w niej iskra wiary, że każdy człowiek nosi w sobie pokłady dobroci, ale nie każdy jeszcze do tego dojrzał i to odkrył. Nie raz i nie dwa już zdążyła się przekonać, że to nie do końca prawda, a i tak twardo będzie obstawać przy swoim.
Och, właśnie. Bywa uparta. Idiotycznie uparta, jeśli wbije sobie coś do tej swojej rudej główki. Bywa przesadnie poważna i obowiązkowa, żarty czy sarkazm to dla niej tylko słowa, które i tak niewiele jej mówią. Ale za to jest bardzo lojalna. Potrzebuje do pełni szczęścia poczucia wspólnoty i cudzego towarzystwa, nie została nauczona życia w samotności.
Towarzyska bestia.
Z naciskiem na tę bestię. Dziewucha potrafi polować jak najlepszy myśliwy z miasta, była tego uczona od dziecka. Naturalnym dla niej jest przebywanie pośród zieleni, wspinanie się na drzewa czy kąpiele w zimnym strumieniu. Pod tym względem jest nie do zdarcia. Nie lubi sypiać na miękkich materacach, o stokroć woli przyjemny kawał ziemi porośnięty trawą.
Jest dzika. Nieokiełznana. Zdarza jej się działać szybciej, niż pomyśleć. Nie przejmuje się też konwenansami, w jej klanie wszyscy byli sobie równi i każdy mógł zachowywać się przy kimś innym tak, jak tylko zapragnął.
Mimo całej swej brawury i męstwa - a tych jej nie brakuje, toż to młody wojownik jej klanu! - przeraża ją w pewnym stopniu miasto i jego mieszkańcy, lecz i fascynuje jednocześnie. Topornie próbuje zrozumieć, co się dookoła niej dzieje przez cały czas i jednocześnie nie chce zostać jednym z mieszczuchów, bo przez to mogłaby stracić swoją tożsamość i zapomnieć o tym, co przysięgła sobie nieść w pamięci i sercu do końca swych dni - tradycje i wartości uważane za najważniejsze w jej klanie. Waleczna, dumna, odważna. Walczy o swoje jak dziki zwierz.
A niekiedy wstyd jej się odezwać w miejskim zgiełku, bo nie do końca włada językiem i dodatkowo składa zdania w dziwny i czasem niejasny sposób, a ponadto kaleczy tę mowę i bezwiednie zmiękcza.


Historia

Wyobraź sobie miejsce, w którym zawsze jesteś wolny. Usłysz szum wartkich strumieni, poczuj na twarzy ciepłe promienie słońca, wsłuchaj się w kojący szum liści. Nad Twoją głową rozciąga się nieprzebyta przestrzeń nieba - nawet jeśli zwykle widzisz zieleń drzew, która przysłania niemal wszystko. Wyciągnij przed siebie dłonie i oprzyj je o szorstką korę drzewa. A teraz przesuń palce w lewo. Czujesz? To mech. Pamiętaj też o oddychaniu - przy każdym zaczerpnięciu smakuj słodkie i rześkie powietrze. Ten zapach kory, trawy, iglicy… Czy istnieje coś piękniejszego?
Tak.
Ciepło ogniska, szczypanie oczu, gdy dostaje się nich dym. Zapach pieczonego mięsa, gdy zapada już zmrok. Gęsia skórka na przedramionach, która zaraz odpływa, gdy ktoś okryje Cię miękką, wygarbowaną skórą. Dźwięk bębnów, które wygrywają melodię w czasie obchodów Dni Ziemi. Chór splecionych ze sobą głosów, które układają się w przepiękną pieśń, która koi nerwy i wprowadza w ciepły stan szczęścia. Wiesz, że będziesz jej słuchać, dopóki słońce ponownie nie schowa się za horyzontem. Śpiewacy będą się zmieniać, tonacja i rytm nigdy nie będą takie same, ale ten błogostan pozostanie z tobą do samego końca. Całą noc, cały dzień, podczas którego wszyscy świętujemy, że możemy żyć. Że istniejemy. Że świat - nasz świat! - jest tak łagodny i piękny. Opiewamy cud życia, cieszymy się ze słońca i deszczu. Nie ma znaczenia, czy ktoś pochodzi z klanu Lwa, Wilka czy Żaby. Kochamy samych siebie i wszystko, co nas otacza.
Wychowałam się w siedzibie mojego klanu. Klanu Płomienia. Do tej pory pamiętam ukryte w Puszczy domostwa, które były kształtowane na przestrzeni lat przez nas i naszych przodków. To Domy-Zaklęte-W-Drzewach. Były piękne. Misternie kute zaklęciami przez wieki, plecione z gałęzi i grubych konarów. Na korze malowały się cudowne wzory kwiatów i roślin, wszystko to przy pomocy magii, bez pomocy naszych rąk, którymi moglibyśmy skaleczyć drzewa.
Pamiętam moich braci - Raahena Złoty Liść i Umara Śmiejąca Woda. Pamiętam mojego ojca i moją matkę. Pamiętam trzynastu moich kuzynów oraz wszystkich, którzy należeli do mojego klanu. Wszystkich naraz i każdego z osobna. Pamiętam, jak wieczorami siadaliśmy przy ognisku i matka śpiewała nam pieśni, czesząc i zaplatając moje włosy w warkocze. Jak bawiłam się razem z moimi braćmi, jak wspinaliśmy się na drzewa. Jak ojciec uczył mnie, w jaki sposób posługiwać się włócznią. Jak pierwszy raz trzymałam w swojej dłoni łuk. Jak udało mi się samodzielnie upolować zwierzynę po raz pierwszy.
Pamiętam też moją babkę - Yamya Galopująca Modliszka - i to, jak opowiadała mi stare legendy o wielkich wojownikach, o medycynie, o wojnach między klanami. Uczyła mnie też, które rośliny leczą rany, które mogą być trujące. Jak o nie dbać. Jak przygotowywać. Jak rozpoznawać choroby i jak im zapobiegać.
Muszę pamiętać, jak wyglądał nasz dom. Jak żyliśmy i kim byliśmy. Teraz została nas tylko garstka, a i tak rozproszyliśmy się, szukając szczęścia i ukojenia. Jeśli my nie będziemy pamiętać - klan Płomienia zniknie na zawsze.

Gdy miałam piętnaście lat, do domu mojego ojca przyszedł Ferin Słodka Rosa. Znałam go niemal od zawsze, całe moje życie. Był ledwo dwa lata starszy niż ja, lecz już wtedy wchodził w wiek męski, stawał się dorosły. To było na kilka dni przed jego Próbą.
Każde z nas musiało ją przejść w odpowiednim czasie, aby udowodnić, że jesteśmy godnymi synami i córkami klanu Płomienia i nie przyniesiemy nigdy mu hańby ani nie okryjemy jego imienia wstydem. Z gołymi rękami szliśmy w dzicz, w głąb Puszczy i tam mieliśmy połączyć się na wieki z Ziemią. Pustymi dłońmi zdobyć pożywienie, ogrzać się i bronić przed potworami kryjącymi się w gęstwinie. Nie wszyscy wracali - lecz wielkim honorem było, że nie uciekli, tylko stawiali czoło niebezpieczeństwu. To był test, miał sprawdzić, jacy jesteśmy i czy potrafimy walczyć o to, co nam się należy.
Lecz Ferin, wówczas już prawie mężczyzna, nie przyszedł, jak sądziłam, się ze mną pożegnać. Jego cel był zupełnie inny. Przybył, by spytać mojego ojca, czy po powrocie z Próby będzie miał prawo wziąć mnie jako swoją pod Świętym Drzewem, gdy nadejdzie czas.
Mój ojciec zgodził się. Był zadowolony, podobnie jak moja matka, a ja czułam tylko niepokój wymieszany ze wstydem i dumą - to ostatnie z każdym dniem gasiła moja babka. Cały czas mawiała, że porządna kobieta, dumna córka klanu, sama wybiera sobie mężczyznę i nikogo nie musi o to prosić. Że ten, który kaja się przed ojcem swej oblubienicy, z pewnością nie jest jej wart, bo brak mu odwagi, by zwyczajnie sięgnąć po to, czego pragnie.
Spędzałam z nią tak wiele czasu, że przyjmowałam jej słowa niemal jak własne. Więc i ja nabierałam niechęci do Ferina i tego, że wówczas zwyczajnie przyszedł. Gdzieś wewnątrz, w środku, bardzo nie chciałam, by wracał. Miałam nadzieję, że nigdy nie powróci z Próby, bym nie musiała powiedzieć mu, że nie chcę należeć do niego. Że nie połączę się z nim pod Świętym Drzewem ani tego lata, ani żadnego następnego. Jego obraz zacierał się w mojej głowie, a na samą myśl o nim, słyszałam w głowie głos babki.
Nigdy nie musiałam mu o tym ostatecznie mówić.
Ferin nie wrócił, zabił go niedźwiedź.
I tylko Yamya Galopująca Modliszka nie była tym zdumiona.

Przez następne lata uczyłam się pod okiem babki. Ona sama miała ogromny dar przemiany i mogła zmienić się chyba we wszystko - mówiła mi wtedy, że gdy tylko będę ćwiczyć, również posiądę tak wysoką zdolność ku temu i nic nie będzie mnie ograniczało. Jako jedyna spośród mojego rodzeństwa odziedziczyłam po niej możliwość niemal dowolnej kreacji własnej formy, przez co stałam się okiem w głowie Yamyi. Spędzałam z nią najwięcej czasu, to ona wpajała mi nauki oraz myślenie.
Była twardą kobietą i wielką wojowniczką za czasów swej młodości. Może dzięki mnie na nowo chciała poczuć się tak młoda? Może we mnie widziała samą siebie w odległej przeszłości?
Nie wiem. Choć jestem pewna jednego - to przez nią Ferin nigdy nie powrócił z Próby. To z jej winy nazywano mnie później przeklętą, bo jedyny mój niedoszły kochanek został w przecudowny sposób rozszarpany w czasie drogi powrotnej. Obawiano się, że może spotkać to każdego, kto spróbuje choćby wziąć mnie w posiadanie.
Wówczas nie miało to dla mnie większego znaczenia - wolny czas poświęcałam na naukę.

Tygodniami opłakiwałam swoją spaloną wioskę. Mojego powieszonego ojca. Zasztyletowaną matkę. Braci najeżonych strzałami. Babkę nabitą na pal i wypatroszoną jak zwykły zając. Gwałcone kobiety z klanu Płomienia, wymordowane dzieci.
Zaatakował nas wrogi klan, klan Węża. Przyszli nad ranem, podstępem. Nie było mnie wówczas w domu, Yamya wysłała mnie na nocne polowanie i zbiór potrzebnych jej ziół. Na pewno nie przypadkiem. Gdy wróciłam, wszystko stało w płomieniach i nigdzie nie było widać żywej duszy. Tamtej nocy nieświadomie straciłam każdą znaną sobie rzecz. Straciłam dom i nieomal zmysły. Przerażona zmieniałam formy i uciekałam od koszmaru. Biegałam ze sforą jako wilk. Latałam po nieboskłonie w postaci ptaka. Chowałam się w dziurach jak najpodlejsza mysz.
Prawie zatraciłam samą siebie w czasie ucieczki od rzeczywistości. Lecz we śnie usłyszałam szorstki głos, który kazał mi żyć i wracać do ludzi.
Głos Yamyi Galopującej Modliszki.


Ciekawostki

» Jej klan miał siedzibę na skraju Nieprzebytej Puszczy nim został zniszczony.
» Ekaja opłakuje stratę swojej rodziny, nie potrafi też odnaleźć się w mieście. Lgnie do ludzi, choć nie do końca ich rozumie i po części się boi. Nie chce zostać samotna - lecz nie chce zostać też ponownie odłączona od wszystkiego, co jej znane i bliskie.
» Jej krew z pewnością przydałaby się niejednej wiedźmie - jest dziewicą.
» Potrafi przeżyć i poruszać się po Nieprzebytej Puszczy.Wychowała się tam i mieszkała przez dwadzieścia trzy lata swojego życia. Nie zna wprawdzie głębszych jej zakamarków - ale tych przypuszczalnie nie poznał nikt - bo nawet jej pobratymcy nie zapuszczali się przesadnie głęboko. Niemniej radzi sobie w tym miejscu całkiem nieźle i potrafi unikać czyhających wewnątrz niebezpieczeństw.
» Nieznane są jej potrawy, nigdy też nie piła alkoholu ani nie jadła słodyczy. Przekąskami dla niej są jagody, maliny czy poziomki - owoce leśne, ot co.
» Babka miała na nią największy wpływ. Z nią spędzała najwięcej czasu, ona ją ukształtowała i jej stratę opłakuje najbardziej. Była jej mentorem i przewodnikiem, Ekaja często próbuje cytować jej niezgłębione mądrości.


Ostatnio zmieniony przez Ekaja dnia Pon Mar 19, 2018 7:36 pm, w całości zmieniany 4 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ekaja
Przybłęda

avatar



PisanieTemat: Re: Ekaja Błyszczący Kamyk   Nie Mar 18, 2018 10:16 pm

Don. Ale coś mi nie ten tego z tym formatowaniem w KP poszło.

... help?

*nienawidzępisaćKPlitościplz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Selphin
Baronessa

avatar



PisanieTemat: Re: Ekaja Błyszczący Kamyk   Pon Mar 19, 2018 7:25 pm

Zamiana kształtu ciała

Drobnych zmian,  jak opisane przez ciebie zakrycie niewielkiego defektu, możesz dokonywać do woli, ta umiejętność jest dla ciebie permanentna. Regeneracja twojego Heyat wynosi przez to 9/post.
Co się tyczy poważniejszych zmian.
Koszt: 30 Heyat (humanoid), 40 Heyat (zwierzę)
Koszt utrzymania: 15 Heyat/post (humanoid), 20 Heyat/post (zwierzę)
Dodatkowe: Użycie tej zdolności sprawia, że zyskujesz do swojej dyspozycji 15 punktów, które możesz dowolnie rozłożyć do modyfikatorów z bloku umiejętności Fizycznych na czas jej trwania. Ważne, aby były to zdolności odpowiadające formie, jaką przyjmujesz. Jeżeli podczas rzucania czaru postanowisz zwiększyć jego koszt, możesz uzyskać dodatkowe punkty umiejętności do puli (5 punktów za każde 10 dodatkowo wydanych Heyat) - dotyczy to tylko formy zwierzęcej. Koszt utrzymania takiego zaklęcia pozostaje bez zmian. Również w tym przypadku pamiętaj, aby wszystko wiązało się fabularnie z przyjmowaną przez ciebie formą.

Kartę akceptuję, życzę miłej gry.

_________________
"Did you really think I wouldn't cheat
just because I was already winning?"
Relacje
Dobytek
Mieszkanie
Komnaty
Theme
Voice
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Ekaja Błyszczący Kamyk   

Powrót do góry Go down
 
Ekaja Błyszczący Kamyk
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: 
Organizacja
 :: 
Kartoteka
 :: Zaakceptowane
-
Skocz do: