Wszelkie prawa do użytych utworów posiada Adrian von Ziegler



 
IndeksCalendarFAQSzukajGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Świergot

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Świergot
Baronessa

avatar



PisanieTemat: Świergot   Nie Mar 25, 2018 4:40 pm


Shallan Caér "Świergot" de Lanäthari
∴ Fałsz∴

Informacje podstawowe

WIEK: 26 lat
RASA: Elae
PODTYP: Lato
ORGANIZACJA: Dwór
RANGA: Baronessa
WYZNANIE: Niaka


"Not all the threads shall be pulled"


Zdolności i słabości

ZDOLNOŚCI

»  Fałszerstwo
Kałamarz, pióro i wosk — tyle wystarczy, aby wysłać szlachcica na szafot, zwykła mawiać Świergot, choć z miejsca nadmienia, iż jest to spore uproszczenie — wszak najfrymuśniejsze pióro stanowi zaledwie ozdobę, jeżeli nie dzierży go wprawna dłoń.

»  Blefowanie
Zdumiałoby cię, jak wiele jadu może sączyć się spomiędzy zębów obnażonych w najczarowniejszym z uśmiechów.
Świergot zakłada, że operowanie kłamstwem na dworze stanowi swoisty odpowiednik władania orężem na polu bitwy — można obejść się bez tego, jeżeli ma się w planach rychłą śmierć.

»  Perswazja
Doniosłe czyny zapewniają miejsce w historii, a misternie dobrane słowa — w rzeczywistości.
Świergot postrzega retorykę jako narzędzie o szerokim wachlarzu zastosowań; umiejętne korzystanie z słów stanowi przepustkę zarówno do długiego żywota, jak i spodni cenionego markiza.

»  Używanie broni — sztylet
Przyrzekam, że to tylko dodatkowy argument!
Stosowany umiejętnie i bez litości, jeżeli pozostałe zawiodą.

»  Tkaczka Wspomnień
Byłam tutaj. Cały czas.
Aspekt Świergot balansuje niczym najznamienitszy cyrkowiec na delikatnej granicy między wspomnieniem a rzeczywistością; baronessa starannie operuje nićmi, z których składa się całun pamięci, aby nadać mu całkowicie nową fakturę. W zależności od bieżącej potrzeby, Świergot manipuluje wspomnieniami ofiary wedle życzenia, odmalowując się w nich jako przyjaciółka, kochanka, persona non grata bądź wymazując się z niej doszczętnie. Umiejętność ta, poza oczywistym mankamentem wynikającym z czasowego ograniczenia efektów manipulacji pamięcią, posiada jeszcze jeden szkopuł — Świergot potrzebuje komponentu ściśle związanego z osobą, której wspomnienia pragnie przekształcić. Komponent stanowić może de facto wszystko, tak długo jak należy do obranego przez baronessę celu — fragment przyodziewku, włos czy element rynsztunku. Skuteczność manipulacji pamięcią oraz ich trwałość zależna jest od związku komponentu z jego właścicielem; w ten sposób strzępek nowo zakupionej szaty pozwoli Świergot stworzyć wyłącznie odległe i ulotne wspomnienie, ale rodowy pierścień noszony od dziecka na serdecznym palcu — przekonującą i długotrwałą ułudę. Ponadto, Świergot potrafi umieścić bądź wymazać z cudzych wspomnień wyłącznie siebie.

»  Fałszerz Materii
Cóż za niedorzeczność! Co masz na myśli mówiąc, że ostrze odbiło się od jego skóry?
Świergot, oprócz finezyjnego manewrowania nićmi pamięci, potrafi przekształcać również strukturę materialnych elementów znajdujących się w jej najbliższym otoczeniu, nadając im cechy komponentu, którego używa. W ten sposób baronessa jest w stanie sprawić, że fragment nieopancerzonej kończyny stanie się trwały niczym najznamienitsza zbroja lub że wymierzona weń strzała okaże się wiotka jak pęd bambusa. Powyższa osobliwa umiejętność posiada jednak sporo obwarowań: po pierwsze, Świergot może zmienić strukturę wyłącznie stosunkowo niewielkiego celu bądź odpowiadającej mu części większego elementu. Po drugie — fałszerstwo ma charakter wyłącznie doraźny i nie utrzymuje się dłużej, niż przez kilka sekund. Po trzecie — zmiana materii odniesie skutek tylko wówczas, gdy baronessa trzyma komponent w dłoni; komponent musi mieć zatem materialną formę (nie może być to zatem np. woda). I po czwarte — przekształcany obiekt musi znajdować się w odległości najdalej 2,5 metra od Świergot.

»  Substytucja
Mogłabym złamać ci serce. A potem je scalić, równie nonszalancko.
Konstruktorskie umiejętności Świergot są na tyle daleko idące, że umożliwiają jej tymczasowe naprawienie bądź wykonanie magicznej repliki uszkodzonego celu. Baronessa z łatwością stworzy brakującą część złamanego klucza, lecz także — choć z większym wysiłkiem — zasklepi rozorane ramię, a nawet odtworzy świeżo odrąbaną kończynę. Mimo rozmaitych zastosowań niniejszej zdolności, aspektem Świergot nieustannie pozostaje fałsz; odtwarzanie i replikowanie zniszczonej materii stanowi swoiste zakłamywanie rzeczywistości, a w związku z tym — nie może być trwałe. W zależności od stopnia skomplikowania substytuowanego elementu, utrzymanie fałszywego tworu będzie kosztowało baronessę mniej (np. w przypadku rekonstrukcji fragmentu prostej broni) bądź więcej (np. w przypadku replikacji odciętego ramienia) energii. Co najważniejsze, w momencie, gdy Świergot zdecyduje o przerwaniu Substytucji lub poświęci jej całą posiadaną energię — rekonstruowany obiekt powraca do swojego pierwotnego stanu.  

»  W Tył Zwrot
Mój drogi książę, czyżbyś zapomniał, że zwykłam zwracać podarunki, które przeczą mojemu zmysłowi estetyki?
Aspekt baronessy pobrzmiewa donośnym echem poprzez umiejętność zmiany trajektorii lotu wymierzonego w nią pocisku, niezależnie od jego natury (może to być strzała, magiczne zaklęcie czy pantalony księcia). Świergot przekłamuje kierunek nadciągającego z oddali niebezpieczeństwa, co samo w sobie implikuje, że W Tył Zwrot działa wyłącznie na dystans. Paradoksalnie, im dalej znajduje się cel niniejszej umiejętności, tym łatwiej baronessa poradzi sobie z jego odparciem. W zależności od dzielącego ją dystansu oraz rodzaju zwracanego podarunku, Świergot albo odbije nadciągający pocisk w kierunku dokładnie przeciwnym niż ten, z którego przybył, albo skieruje go w zupełnie przypadkową stronę — byle najdalej od siebie samej.

SŁABOŚCI

»  Trwałość pamięci
Dłubanie skalpelem magii w cudzym umyśle ma swoją nieuniknioną konsekwencję w postaci nietrwałości; w miarę upływu czasu pamięć odzyskuje pierwotny kształt, lecz widmo obcej ingerencji pozostaje wyczuwalne, choć w rozmaitych odmianach. Zdarza się, że modyfikacje Świergot są na tyle ulotne, że ich ofiara z łatwością połączy kropki i nie tylko dostrzeże niespójność we wspomnieniach, ale także rozpozna oblicze persony, która je spowodowała. Zawiłość stosowanych przez baronessę umiejętności sprawia, że osoby dotknięte efektem Tkaczki Wspomnień żywią wobec niej nieufność bądź — w najgorszym z możliwych scenariuszy — chęć rychłego odprawienia jej na spotkanie ze stwórcą.  

»  Tysiąc wcieleń
Zniekształcanie wspomnień wedle własnego życzenia nakłada na baronessę brzemienny obowiązek — Świergot musi pamiętać, w jakim wcieleniu objawiła się w umyśle swojego celu, aby zachować spójność pomiędzy tym fałszywymi wspomnieniami i informacjami przekazywanymi na bieżąco. Fałszerka nie ma wpływu na to, jak długo utrzyma się efekt Tkaczki Wspomnień, toteż jej pamięć stanowi swoistego rodzaju archiwum barwnych opowieści, w których występuje w wielu różnych wcieleniach. Niestety, ze względu na ich mnogość, Świergot nigdy nie może mieć pewności, że zacytuje fragment z tej właściwej.

»  Jak śmiesz?!
Świergot przyszła na świat w czułych objęciach jedwabnej pościeli, dorastała otoczona orszakiem znakomitej służby i stale prowadzi żywot, którego motywem przewodnim jest złoto, wino oraz garderoba wypełniona zachwycającymi sukniami w soczystych barwach. Życie przeciętnej mieszczanki znane jest jej tylko z kart opowieści, w których zaczytuje się z niekłamanym uwielbieniem. Nietrudno zatem wywnioskować, iż każde zachowanie niezgodne z nadworną etykietą uznaje za godne potępienia — ku szczeremu niezadowoleniu innych, mniej związanych dworskimi zasadami osób.

»  Szklana forma
Baronessa doskonale zdaje sobie sprawę, iż miejsce filigranowych kobiet niosących zgubę krwiożerczym bestiom znajduje się w powieściach, i tam też powinno pozostać. Wiotkie, niestrudzone regularnym szkoleniem ciało Świergot nie stanowi większego zagrożenia zarówno na polu bitwy, jak i poza nim. Siłą fałszerki jest umysł i to z niego stara się korzystać w obliczu trwogi, choć niebezpieczeństwo z rzadka ma to na względzie.

»  Interes to interes
Dlaczego miałbyś ruszyć wieżę, jeżeli możesz wykorzystać gońca? — zwykła dopytywać, nim podejmie jakiekolwiek działanie. Świergot jest dostatecznie spostrzegawcza, żeby zauważyć, iż dwór tętni wpływami i możliwościami, w jakie można je wykorzystać; sęk w tym, że nie zawsze należy to robić. Baronessa ubóstwia wchodzić w układy i odgrywać swoją rolę w skrzętnie uknutych intrygach pod jednym bezdyskusyjnym warunkiem — wynik powziętych czynów musi wieńczyć jej prywatny zysk, choćby miał powstać ubocznie.



"Oh, what a tangled web we weave, when first we practise to deceive"


Wygląd

— Rusz czerepem, Ven! — krzyknął z entuzjazmem młody szlachcic, podziwiając w ogromnym zwierciadle błysk własnego uśmiechu. — Ten bal to najdoskonalsza okazja, żeby znaleźć klucz do serca urokliwej dworzanki! Pomyśl tylko, tyle tętniących młodzieńczą energią dziewcząt, tyle…
— Nie sądzę, Caldo — odpowiedział rudy młodzieniec, skrzętnie ukrywając pokraśniałą ze wstydu twarz w cieniu równo przystrzyżonej grzywki. — Słyszałem, że na liście gości znalazła się baronessa de Lanäthari.


Spójny wygląd baronessy ściśle koreluje z jej naturą i bynajmniej nie jest to pochlebne spostrzeżenie. Surowe oblicze Świergot przypomina arkusz pergaminu, którego ani razu nie splamiła czerń atramentu — regularne rysy dobitnie informują o szlacheckim pochodzeniu, lecz jakikolwiek dalszy przekaz urywa się w tym miejscu. Powleczona delikatną skórą o nienaturalnie białym odcieniu twarz z reguły pozostaje statyczna, tworząc tło dla wykrzywionych w subtelnym uśmiechu wąskich ust. Spod długich i niemal srebrnych rzęs wyzierają dwa bliźniacze portale do pustki — para szarych tęczówek, w których próżno szukać młodzieńczych iskierek; zamiast tego można w nich odnaleźć graniczący z beznamiętnością spokój i pierwiastek niewymuszonej nonszalancji. Powłóczyste spojrzenie baronessy przywodzi na myśl wilka, który odpoczywa po zbożnym wysiłku wielogodzinnego polowania.
Włosom — wysublimowanemu rodzajowi przekleństwa, jak to zwykła mawiać Świergot — należałoby poświęcić osobny akapit, co zresztą stanowi zasadniczy powód, dla którego złociste pukle z rzadka wyzwalane są spod dyktatury wytwornego upięcia. Obwieszone licznymi ozdobami kosmyki przejawiają łudzące podobieństwo do wylanego z tygla złota, które na skutek nieopisanych następstw wyblakło do niemal białego odcienia.
Wiotkie ciało baronessy przypomina misterny szklany twór, niezwykle kruchy w swym uroku. Zwieńczona długimi, smukłymi kończynami forma opalizuje stonowaną elegancją, która zrazu zdradza przynależność Świergot do szlacheckiego dworu. Fałszerka, pomimo słusznego wzrostu, przywodzi na myśl raczej eteryczne widmo, niż zstępującą z nieba boginię. Dodatkowy detal stanowią zakończone wrzecionowatymi palcami dłonie, które z gracją akcentują słowa wydobywające się z ust baronessy, tworząc wraz z nimi harmonijną historię.
Garderoba Świergot jest równie rozległa, jak jej zamiłowanie do ciemnych odcieni, przez co sprawia wrażenie persony pogrążonej w wiecznej żałobie. Rozmaite suknie, choć zdradzające krawiecki kunszt, nie wykraczają barwą poza ściśle określony repertuar, w którym prym wiedzie głęboka niczym nocne niebo czerń. Estetyka fałszerki stoi w sprzeczności z typem jej urody — kontrast ciemnego odzienia i bladej karnacji skutkuje osobliwym szykiem, osnutym niemal namacalną aurą tajemnicy.


Charakter

Prawdziwe usposobienie Świergot przepadło bezpowrotnie pod płaszczem pozorów, umyślnie tworzonych iluzji i niedopowiedzenia. Fałszerka dysponuje pokaźnym zasobem barwnych słów i zwrotów oraz niespotykaną umiejętnością dochodzenia nimi tego, na czym aktualnie jej zależy. Kłopot w tym, że na przestrzeni ostatnich lat grono takich spraw uległo znacznemu uszczupleniu, wobec czego baronessa prewencyjnie postanowiła spuścić kurtynę milczenia na te, które jej pozostały.
Kieruje się rozumem, metodycznie odsuwając emocje na dalszy plan. Relacje, które nawiązuje są względnie doraźne, nietrwałe i zorientowane wokół ewentualnych korzyści. Pomimo enigmatycznego uśmiechu, który igra bez ustanku na jej ustach, sprawia wrażenie zachowawczej i powściągliwej do tego stopnia, że trudno odszyfrować, co kryje się w bezkresnej toni jej myśli. Być może z tego powodu baronessa uchodzi za osobę, z którą zasadniczo nikt nie pragnie obcować dobrowolnie, ale wielu podejmuje się tego mimo wszystko, w nadziei na korzyść zwrotną.
Świergot uważa, że świat zbudowano na solidnych fundamentach racjonalnych argumentów; wprawdzie przez dwadzieścia sześć wiosen zdążyła nakreślić chaotyczny szkic poglądów, lecz nie jest do nich szczególnie przywiązana. Przekonania kształtuje na bieżąco, opierając je na filarach nabieranego dzień w dzień doświadczenia.
Na uznanie baronessy trzeba pracować ciężko i długo; fałszerka bywa krytyczna i mało wyrozumiała wobec błędów, które uznaje za niedopuszczalne. Profity nie zawsze okazują się niewspółmierne do trudu włożonego w mozolny, długotrwały proces, wobec czego mało komu faktycznie zależy na zdobyciu aprobaty Świergot.
Fałszerka postrzega kłamstwo jako własne narzędzie pracy, toteż sięga po nie często i z niekłamaną ochotą. Wydaje się, że pojęła już istotę skomplikowanej gry, jaka toczy się na dworze, lecz nie opuszcza jej ponure wrażenie, że jeszcze nie osiągnęła w niej mistrzostwa. Do czego, skądinąd, nieustępliwie dąży.

Historia

Strzelista niczym iglica postać niespiesznymi ruchami poprawia pierzastą kryzę, tworzącą posępną aureolę wokół długiej alabastrowej szyi. Łuna pobłażliwego rozbawienia leniwie wpływa na maźnięte karminową pomadą usta, rozciągając parę wąskich warg w wyuczonym uśmiechu. Upierścieniona dłoń zatacza majestatyczny półokrąg, a następnie chwyta za leżący nieopodal kandelabru wachlarz, rozkładając go w iście dworskiej manierze. Cała ceremonia zdaje się trwać wieczność.
— Czyżbyś nie wiedział, mój drogi? Każda historia ma swój początek tam, gdzie mężczyzna spotyka kobietę. Oddaje jej serce, ciało i rozum, płonąc do szczętu w żarze mistycznego uczucia, o którym rozprawiano przez stulecia. —  Beznamiętne spojrzenie szarych oczu niknie pod kluczem długich srebrzystych rzęs. Wachlarz rozkłada się powoli w akompaniamencie trzepotu przypominającego ptasie skrzydła. — Wszystkie opowieści zaczynają się właśnie w ten pełen naiwnego uroku sposób.
Monolog cichnie pod echem teatralnego westchnięcia.
— Poza tą jedną.

Zdumiewające, pomyślał baron de Lanäthari, omiatając wzrokiem brukowane ulice miasta, na których gdzieniegdzie topniało śnieżne wspomnienie srogiej zimy. Ukryty w cieple przestronnych murów sypialni, pociągnął za karmazynową kotarę, wypełniając pomieszczenie mrokiem, który rozpraszał jedynie łagodny blask dogasającego w kominku drewna. Doprawdy zdumiewające, jak wiele i niewiele zarazem potrzeba, aby wprawić śmiertelnika w ulotne poczucie spełnienia.
Podniosłe rozważania przerwało ciche kwilenie, wydobywające się nieśmiało z przywierającego do półnagiej piersi zawiniątka. Baron zwrócił się ku rozłożystemu łożu; zza mętnej mgły baldachimów błysnął pełen zachowawczej radości uśmiech. Mężczyzna bezwiednie wstrzymał oddech, uzmysławiając sobie, że jego ukochana żona — baronessa Gwendolyn de Lanäthari — w całym swym dotychczasowym uroku, zaczęła promieniować zupełnie świeżą i nieznaną energią.
— Podejdź bliżej, najdroższy — nakłaniał kobiecy głos, strudzony wielogodzinną tułaczką przez ścieżkę nieznaną żadnemu mężczyźnie. — Podejdź bliżej, by mogła cię poznać.
Miękki materac ugiął się bez walki pod ciężarem jego ciała, kiedy spoczął na krańcu łoża. Ze szczerą czułością przyjrzał się niewielkiej pięści, która z zapałem nieadekwatnym do rozmiarów walczyła o oswobodzenie się z ciasnego oplotu jedwabnego materiału. Dłoń barona drżała do czasu, aż z zawahaniem nie umieścił jej na bezwłosej głowie nowonarodzonej istotki. Wówczas kwilenie ustało.
— Czasami… — zająknął się w iście nieprzystojącej szlachcicowi manierze — czasami mam wrażenie, jakby to wszystko nie było prawdziwe…
Zaaferowany zawartością zawiniątka baron nigdy nie spostrzegł osobliwego uśmiechu, jaki rozpogodził pobladłe oblicze baronessy. Gwendolyn de Lanäthari z wolna opuściła głowę, chowając twarz w nasiąkniętych potem złotych kosmykach.
— W rzeczy samej, ukochany — potwierdziła szeptem, konsekwentnie dodając kolejny szew do pajęczyny iluzji, którą tkała już od długich lat. — Zupełnie, jakby to wszystko nie było prawdziwe.

Bogowie roztaczają na niebiosach płaszcz zmierzchu, kiedy monumentalna postać w milczeniu rozpala kolejną świecę. Ciasną izbę wypełnia wątła łuna światła oraz mdlący zapach cynamonu. Powieki zamykają się leniwie pod ciężarem obietnicy snu, którą bezceremonialnie rozwiewa dźwięk rozplatanego gorsetu.
— Ta opowieść kończy się i zaczyna w zupełnie innym miejscu. — Wrzecionowate palce wprawnymi, metodycznymi ruchami uwalniają smukłą talię z okowów skórzanego więzienia. Sztywny element ląduje bez wdzięku na granitowej posadzce z głuchym uderzeniem. — Prawdę mówiąc — snuje mozolnie intrygujący półszept — obawiam się, że nie sposób wskazać, gdzie dokładnie.
Wkrótce do wyścielającego podłogę gorsetu dołącza pierzasta kryza, odsłaniając nieskalaną biel głębokiego dekoltu. Szlachetny materiał sukni w spektrum barw nocy bezwładnie zsuwa się z ramienia, które zaborczo otula miękki blask płonącej świecy.
— Granica między rzeczywistością a marą ma grubość włosa; przerwanie jej wymaga szczypty uporu i uncji zaangażowania. — Od kamiennych murów rykoszetem odbija się echo upiornego chichotu nieznanego pochodzenia. — Niestety, czasami przerywa się samoistnie.
 

Hakowaty dziób kruczęcia nieustępliwe wydłubywał wyprany z życiowej energii paciorek; ptaszysko pracowało z zaangażowaniem godnym człowieka i po kilku bezlitosnych zamachnięciach łbem zwieńczyło swój wysiłek sukcesem. Smoliste skrzydła zatrzepotały na wietrze, kiedy kruk wzbił się w przestworza, dzierżąc zdobycz w bezpiecznej klatce własnych szponów. Zostawił po sobie jedynie wspomnienie oraz makabryczny obraz psiego truchła, nadgryzionego drapieżnym zębem zgnilizny.
Całości z zaciekawieniem przyglądała się płowowłosa dziewczynka.
— Wstrętności! — Z błogiego osłupienia wyrwał ją pełen niesmaku głos przyodzianej w papuzie barwy dworzanki. — Że też nikt nie zadał sobie trudu, by uprzątnąć ten ambaras!
Shallan przycupnęła na bruku, omiatając zatłoczoną okolicę beznamiętnym spojrzeniem. Poza oburzonymi nawoływaniami szlachcianki, które stopniowo niknęły w bezładnej kakofonii innych rozmaitych bodźców, miasto sprawiało wrażenie się głuchego na feralny incydent.
I ślepego, pomyślała przytomnie dziewczynka. Przechyliła głowę, uwalniając kaskadę srebrzystych włosów na ramiona i z adekwatnym do wieku zaciekawieniem przyjrzała się przejmująco ciemnemu wyżłobieniu, w którym ongi tkwiło ślepię. Rozszarpana wokół oczodołu tkanka przypominała pejzaż pospiesznie wyrwany spod pędzla śmierci; Shallan potrzebowała momentu, ale ostatecznie uznała, że labirynt świeżo rozerwanych naczynek sklepionych zaschniętą skorupą krwi stanowi cokolwiek fascynującą kompozycję.
— Myślisz, że jego mama będzie za nim tęsknić? — Z tumultu wypełzła mierząca niecałe pięć stóp sylwetka Elenda Ferrowley, uzbrojona w łososiowe pantalony, z których Shallan naśmiewać będzie się przez długie lata oraz uśmiech, który w podobnym czasie skradnie jej serce.
— Być może — odparła taktownie złotowłosa, z gracją podnosząc się z kucek. Posłała towarzyszowi wymowne spojrzenie, w którym odbiło się widmo wezbranego żalu. — Zakładając, że w ogóle o nim pamięta.

— Ujmujące, czyż nie? — zapytuje postać, zanurzając kruche dłonie pod spiętrzoną falą jasnych jak zimowy poranek kosmyków. Lizany namiętnym językiem wiatru płomień tańczy z gracją upojonego winem hrabi. Raptem pojedyncze pasmo spływa wzdłuż półnagich ramion niczym stopiona platyna. Na drewniany blat trafia złocista szpila ozdobiona jadowicie zielonym szmaragdem.  — Balansowanie na pograniczu iluzji i jawy, bez jakiejkolwiek pewności, że kolejny powzięty krok nie będzie tym, który poprowadzi całe ciało ku nieuchronnemu upadkowi.
Mijają długie minuty wypełnione niezmąconą aurą ciszy, nim spomiędzy włosów znika ostatnia ozdoba. Okalające wąską twarz pukle tworzą mistyczną poświatę, odejmującą rachitycznej sylwetce pierwiastka człowieczeństwa.
Kolejne zdanie poprzedza znajome, przepełnione fałszywą czułością westchnięcie.
— Wówczas chwytasz za najbliższy przegub, naiwnie tusząc, że uratuje cię przed runięciem w nieznane. — Spomiędzy zwichrzonych w leniwym nieładzie włosów błyska para bliźniaczych iskier. — A w konsekwencji spadacie we dwoje, prosto w czeluść otwartej paszczy przeznaczenia.

Baronessa de Lanäthari trafnie spostrzegła, że Elend Ferrowley po raz pierwszy uformował usta w coś innego, niż pyszałkowaty uśmiech; kłopot tkwił w tym, że uczynił to zupełnie nieświadomie i na łożu śmierci. Wykrzywione w groteskowym grymasie wargi pobrzmiewały echem zatrważającego krzyku wyrwanego z piersi wraz sercem. Posępne krakanie unoszących się nad złożonym w trumnie ciałem przenosiło Shallan do odległego wydarzenia z przeszłości, którego nie potrafiła umieścić precyzyjnie na linii upływającego czasu.
Ukryta w cieniu przepastnego woalu twarz zarumieniła się od przenikliwego muśnięcia smutku, kiedy baronessa dotknęła lodowatych palców kochanka — czuła w nich obecność, ale nie życie. Przemierzyła wzrokiem dystans, dzielący ją od wydrążonej w piersi zmarłego dziury i mogłaby przysiąc, że nieregularne krawędzie ropiejącej rany usiłowały wciągnąć ją do środka, by następnie zamknąć pod kluczem zgnilizny. Przez moment rozważała, czy śmierć tu i teraz nie stanowiłaby końca po stokroć pełniejszego, niż dożycie sędziwego wieku w opustoszałych murach własnego dworu.
Lecz potem uzmysłowiła sobie przekleństwo, płynące z natury Aspektu i zastanowiła się, czy chociaż raz — ten jeden, jedyny raz — nie mogłaby przekuć go w błogosławieństwo.
Shallan ujarzmiła rozkojarzone myśli, metodycznie odtwarzając kształt i działanie brakującego organu; skrupulatnie nakreśliła jego kształt, wprawnie określiła rytm uderzeń i połączyła z resztą truchła nićmi fałszu. Wtem dobiegł ją głęboki wdech — desperacka próba człowieka walczącego o życie — i na uderzenie serca głęboko uwierzyła, w całej swojej dziewiczej naiwności, że zawróciła bieg historii.
Złudne przekonanie opuściło ją wraz ze świadomością. Baronessa legła na marmurowej posadzce, a skrzętnie konstruowany organ rozpadł się na tysiąc zajętych białym płomieniem cząstek. Shallan odprowadziła wzrokiem zanikające pozostałości po swoim nieudanym tworze i ostatkami przytomności zarzekła się, że jak tylko ponownie uniesie powieki, to spróbuje raz jeszcze.
Ku jej nieopisanej rozpaczy, otworzyła oczy trzy doby za późno — w świt, kiedy truchło Elenda Ferrowley przybrało formę popiołu zapieczętowanego w porcelanowej urnie, ozdobionej kunsztownym malunkiem klucza odlatujących żurawi.

W oddali zegar donośnie oznajmia nadejście północy. W momencie, gdy wytworna suknia rozlewa się kałużą wokół szczupłych kostek eterycznej persony, rozpoczyna się nowy dzień, choć próżno jeszcze szukać pierwszego zwiastuna brzasku. Postać finezyjnie występuje ze sfery tymczasowego rozgardiaszu, na którą składają się liczne elementy przyodziewku, bez ładu wyścielające posadzkę.
— Mogłabym rozprawiać o tym przez wieczność, gdybyś tylko zechciał słuchać — podejmuje tonem pełnym zwodniczej słodyczy, sukcesywnie oplatając rzeczywistość bluszczem trujących kłamstw. Rozpościera ręce na królewską modłę, prezentując bez cienia wstydu wszystko, co dotychczas trwało w ukryciu. — Niemniej, zważywszy na zaistniałe okoliczności…
Subtelny alt milknie bez ostrzeżenia, podobnie jak wszelkie inne dźwięki. Tylko echo zegara jednostajnie powtarza oczywistą wiadomość.
— W porządku — ocenia rzeczowo przenikliwy głos, kiedy siarczysty podmuch wiatru bezceremonialnie studzi zapał tlących się w kącie świec. Pomieszczenie spowija ciemność oraz napięcie, które wkrótce przełamie pierwsza nuta ekstatycznej pieśni uniesienia. — Kolejną opowieść zachowam na inną okazję.



Ciekawostki

» Mierzy 173 centymetry i waży 48 kilogramów — jest rachityczna i drobna, a także na tyle świadoma wiążących się z tym ograniczeń, by nie angażować się w bezpośrednie starcia z roślejszymi od siebie przeciwnikami,

» Sen Świergot przypomina czuwanie — zwykle trwa około czterech do pięciu godzin; paradoksalnie, im więcej odpoczynku ponad przyjętą normę zazna, tym dotkliwiej odczuwa fizyczne zmęczenie,

» Rozpościera wokół siebie nieprzyjemną aurę wprost namacalnego chłodu, która sprawia, że kontakt z baronessą de Lanäthari wywiera skrajnie spolaryzowany efekt — potrafi być słodki jak miąższ brzoskwini i upiorny jak dotyk nieboszczyka jednocześnie,

» Lubi nadawać imiona rzeczom, z którymi jest związana — stąd też zwykła nazywać swój sztylet Paziem Królowej,

» Na przekór zwodniczemu przydomkowi, Świergot nie cierpi ptactwa.


Ostatnio zmieniony przez Świergot dnia Sro Mar 28, 2018 6:35 pm, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Świergot
Baronessa

avatar



PisanieTemat: Re: Świergot   Wto Mar 27, 2018 9:59 pm

Karta gotowa do sprawdzenia~
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Selphin
Baronessa

avatar



PisanieTemat: Re: Świergot   Czw Mar 29, 2018 12:48 am

Tkaczka Wspomnień
Koszt:

Stopień znajomości Koszt
Czasami widywana, lecz nieznana osobiście 30 Heyat
Poznana, znajomość przelotna i dość neutralna 40 Heyat
Znajomość o pewnym zabarwieniu emocjonalnym 50 Heyat
Relacja o wysokim zabarwieniu emocjonalnym 70 Heyat


Dodatkowe:
Użycie tej zdolności wymaga spornego testu na siłę woli. Dodatkowo, jeżeli pragniesz wymazać siebie z cudzych wspomnień zamiast się w nich umieszczać, używasz takiej pozycji tabelki, na jakim stopniu są twoje relacje z daną istotą. Nie możesz podczas jednego użycia umiejętności zmanipulować wspomnieniami tak, by jedna relacja zmieniła się w inną. By to osiągnąć, musisz najpierw wymazać siebie z cudzych wspomnień, następnie na powrót się w nich umieścić. W innym wypadku podmiot posiadać będzie zarówno prawdziwe, jak i fałszywe wspomnienia w tym samym czasie. O czasie działania czaru ofiara informowana jest przez MG (dlatego jego użycie należy jednemu z nich zgłosić).



Fałszerz Materii
Koszt: 20 Heyat
Czas działania: 1 post
Maksymalna powierzchnia zmienianego obszaru: 225cm²
Dodatkowe: Nie odnosi skutku w przypadku przedmiotów magicznych.

Substytucja

EfektKoszt aktywacjiKoszt podtrzymania
Drobne zmiany w przedmiocie10 Heyat5 Heyat/post
Średnie zmiany w przedmiocie20 Heyat10 Heyat/post
Duże zmiany w przedmiocie30 Heyat15 Heyat/post
Regeneracja lekkiej rany20 Heyat10 Heyat/post
Regeneracja średniej rany30 Heyat15 Heyat/post
Regeneracja ciężkiej rany40 Heyat20 Heyat/post
Regeneracja krytycznej rany50 Heyat25 Heyat/post


Dodatkowe: Postać musi znajdować się w odległości maksymalnie 10 metrów od podmiotu zaklęcia. W innym wypadku więź zostaje zatracona, a czar rozproszony.

W Tył Zwrot

DystansKosztSzansa na odbicie idealne
20-16m20 Heyat70%
15-11m30 Heyat50%
10-5m40 Heyat30%
5-2m50 Heyat10%


Dodatkowe: Aby użyć tej zdolności, musisz znajdować się minimum 2 metry od celu. W przypadku odbicia idealnego, obiekt wraca dokładnie w stronę źródła. Jeżeli była to akcja ofensywna, postać będąca jej inicjatorem musi wykonać rzut na zwinność o skali trudności 50, aby uniknąć pocisku. W celu określenia czy dane odbicie było idealne, należy rzucić kostką 1k100. Wynik taki sam lub niższy oznacza, że było.
W przypadku odbijania zaklęć, jesteś w stanie odbić tylko te, które obierają konkretny podmiot, ich efekty jesteś w stanie zobaczyć, a do skutku dojdą tylko w momencie bezpośredniego kontaktu z wybranym celem.


Selphin z rezygnacją pokręciła głową, wzdychając cicho.
- A gdyby była po dobrej stronie barykady, mogłaby być tak cennym sojusznikiem...


Z bólem serca akceptuję i oddaję Słoneczkom. Naprawdę, szkoda - Zima potrzebuje takich osób w swoich szeregach.

_________________
"Did you really think I wouldn't cheat
just because I was already winning?"
Relacje
Dobytek
Mieszkanie
Komnaty
Theme
Voice
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Świergot   

Powrót do góry Go down
 
Świergot
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: 
Organizacja
 :: 
Kartoteka
 :: Zaakceptowane
-
Skocz do: