Wszelkie prawa do użytych utworów posiada Adrian von Ziegler



 
IndeksCalendarFAQSzukajGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Gorzkie żale, gdy do trzech razy sztuka

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Ardreth
Baron

avatar



PisanieTemat: Gorzkie żale, gdy do trzech razy sztuka   Nie Kwi 01, 2018 7:29 pm

Dwór Zimy, rok 665


Krew gotowała mu się w żyłach, czuł jej przyśpieszony i słodki szum bębniący w uszach, serce gniewnie galopowało do przodu, napięte mięśnie były gotowe skręcić kark pierwszej napotkanej osobie. W jego umyśle panował bezsilny gniew, skowyt niewdzięcznej wściekłości i rozczarowanie - głównie samym sobą. Jak mógł tak idiotycznie nie pomyśleć, że będą próbowali zrobić dokładnie to samo po raz trzeci? Od ostatniego incydentu minęło już dobrych pięć lat i udało mu się na tyle spektakularnie i dyplomatycznie rozwiązać sprawę, że przekonanie odnośnie ostatecznego zwycięstwa nad małżeństwem urosło w nim do niepodważalnej prawdy.
Dzisiejszego ranka wszystkie jego założenia roztrzaskały się o bruk śmiertelnie poważnej rzeczywistości, gdy został wezwany przed majestat głowy rodu - i swojego ojca - by zostać poinformowanym o jego politycznych zaręczynach zawartych przez łaskawie dowodzącego z jedną z córek z rodu sojuszniczego. Na nic zdały się jego śliskie słowa, na nic zdała się cała jego manipulacyjna gierka - został postawiony przed faktem dokonanym.
Był bezsilny.
Dlatego teraz z majestatycznie uprzejmym uśmiechem zmierzał do miejsca, w którym mógł uwolnić cały swój gniew. Do osoby, przed którą mógł ujawnić wszystkie negatywne emocje, które się w nim gotowały i choć na chwilę porzucić maskę uprzejmości. Nie była to osoba, której ufał. Którą by kochał. Była to osoba, która zwyczajnie go przejrzała i dzięki temu - choć nadal podchodził do sprawy z dozą zdrowego dystansu - z którą mógł porozmawiać w miarę szczerze. Uważał to za układ korzystny - zwłaszcza teraz, gdy nie miał pojęcia, jak pozbyć się wściekłości.
Z nienagannym uśmiechem wkroczył do dworu, z nienagannym uśmiechem mijał Elae dookoła, służących. Strażników.
Wszedł do Jej komnat. Siedziała przy stole, wertując przy nim opasłe tomisko. Kosmyki jej jasnych włosów połyskiwały w promieniach słonecznych, okalały jej twarz jak aureola. Wyglądała jak ostoja spokoju, jakby nic nie miało prawa naruszyć harmonii tego krajobrazu, ale Ardreth, gdy ją zobaczył, nie poczuł spokoju przyćmiewającego mu umysł. Właściwie jej widok nie wywołał w nim żadnej większej reakcji. Po zamknięciu się drzwi za jego plecami, zdjął z twarzy narzucaną do tej pory uprzejmość i zmarszczył gniewnie brwi. Fiołkowe oczy pociemniały od tłamszonej złości, ciskały błyskawice i gromy. Dłonie zaciskały się w pięści, twarz stężała w grymasie. Nie odezwał się, gdy pokonywał dystans pomiędzy nią a drzwiami.
Zaburzył harmonię tego miejsca nagłym wtargnięciem, gniewem. Tym, jak oparł się z impetem o blat stołu tuż przed nią i nachylił, zaciskając usta, zupełnie jakby to właśnie ona była podmiotem jego gniewu. Piękny stanowili kontrast w tamtym momencie.
Ona - jasnowłosa o cudownie jasnej, miękkiej skórze, drobna, delikatna, przepełniona wewnętrznym spokojem. Delikatną dłonią, którą opierała o papier, mogłaby z pewnością tworzyć nowe światy. To była dłoń zdolna jedynie do czynienia dobra. Nawet jej spojrzenie, z całą pewnością, te złote oczy nosiły w sobie znamiona tej łagodności.
I on - ciemnowłosy, wściekły. Opierał się o blat z furią, która powinna zmiażdżyć drewno i zostawić po nim pył. Złota skóra na jego dłoniach skrzyła się w słońcu, żyły uwypukliły się - to były ręce gotowe mordować, niszczyć wszystko na swojej drodze.
Lecz gdy Ardreth się odezwał, jego głos nie rozbrzmiał jak dzwon. Był cichy, zadziwiająco spokojny. Wyartykułowane bezczelnie i z nutą gorzkiego cynizmu słowa zawisły między nimi.
- Po raz, kurwa, trzeci. Wyobrażasz sobie? - spytał. Lecz nie dał jej nawet szansy na odpowiedź. Włosy opadały mu niesfornie na czoło, lecz nie zaszczycił ich nawet jedną myślą. - Zaręczyli mnie po raz trzeci. Czy naprawdę mam zacząć zabijać, żeby przestali? - dodał to już tonem o stokroć słodszym, lejącym się jak miód.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Scathach
Dama Dworu

avatar



PisanieTemat: Re: Gorzkie żale, gdy do trzech razy sztuka   Nie Kwi 01, 2018 8:13 pm

Wybór był prosty - albo wyjść i socjalizować się z innymi Elae w jakimś przystępnym ku temu miejscu, albo zostać w komnatach i czynić na cokolwiek tylko miała ochotę. Wypić herbatę, przeczytać jakąś przyjemną księgę - właściwie mogła skończyć ten wielki tom pieśni, z którego to miała wypisać nowe inspiracje - czy w ogóle nic w sumie nie robić. Naprawdę, banalna decyzja. Pewnie dlatego wisiała z głową nad skórzaną oprawą zszytą z setkami stron, z porcelanowym kubkiem pachnącego naparu, którego woń mieszała się z tą panującą w samym pomieszczeniu. Rumianek kłócił się z kwiatami stojącymi nawet nie metr dalej. Powinna była je wyrzucić. Przecież ona nawet nie lubiła tego typu zapachów, wyłączając parę wyjątków.
Podkreśliła kolejne wersy, a pergamin leżący obok zapełnił się kolejnymi słowami, gdy zamachnęła się parę razy dłonią dzierżącą pióro. Jej pismo podczas sporządzania roboczych notatek było obrzydliwe, gdyby porównać je z tym "na czysto". Zmrużyła oczy, przyglądając się tym ciężkim już nawet teraz do rozszyfrowania bazgrołom. Jakoś się domyśli i-...
Trzask.
Uniosła wzrok znad stronic, by skierować go ku drzwiom wejściowym do pomieszczenia. Kto czegoś chciał i dlaczego nikt nie zatrzymał go w odpowiednim momencie? Zmarszczyła brwi, by zaraz, ku jej uldze, ukazała jej się znajoma sylwetka. Wiedziała już czego spodziewać się po tym wtargnięciu, ale nie ruszyła się nawet o milimetr. Na moment została zamknięta w czasie, zupełnie jakby to on rzucił na nią swój obrzydliwy urok, nie ważyła się nawet wziąć oddechu, choć - pomimo jego wściekłości bijącej jak gorąco od ogniska - pozostawała całkowicie spokojna i wydawała się nieprzejęta sytuacją. Stół jęknął pod naporem jego rąk, które wykazywały gotowość do wykonania swojego codziennego zadania, tym razem jednak z osobistych pobudek mężczyzny. Opanowanym ruchem uniosła pergamin do ust i uraczyła schnący tusz podmuchem powietrza, gdy Ardreth przemawiał. Arkusz wylądował między stronicami księgi, która zamknęła się z głuchym dźwiękiem. Szczupłe palce przesunęły się po jednej z dłoni Trelumviricha, jakby to miało mu jakoś pomóc, a cztery litery Càidh ostatecznie podniosły się z wygodnego krzesła.
- Trzeci? - parsknęła, by przejść tych nieszczęsnych parę kroków i stanąć za nim, ułożyć łapy na tych szerokich barkach i westchnąć głośno. Spięty jak baba w pierwszym gorsecie. - Oddychaj, dziadku, i opowiedz wszystko od początku - ostateczny rozkaz wydany, a świeca pod imbrykiem napełnionym wodą zaraz została odpalona, by Scathach mogła pójść po trochę zamkniętego w słoju ziołowego suszu. Zaparzy mu coś na uspokojenie, a potem poklepie po głowie i będzie okej.
Chyba.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ardreth
Baron

avatar



PisanieTemat: Re: Gorzkie żale, gdy do trzech razy sztuka   Nie Kwi 01, 2018 9:27 pm

Czekał na odzew. Jej nienaruszalny spokój teoretycznie powinien na niego wpłynąć. Spokojny rytm oddechu powinien mu się udzielić, unosząca się nerwowo klatka piersiowa powinna nabrać podobnego rytmu, co jej - unosząca się rytmicznie do wygrywanego przez uchodzącego z ust powierza wydechu, miarowo, spokojnie.
To na nic. Jego złość przejmowała kontrolę. Nawet ten słodki dotyk jej dłoni, eteryczne muśnięcie pobliźnionej - tak bardzo nie wyglądającej na arystokracką - skóry na ręku nie zadziałał. Podobnie jak palce na jego barkach. Parsknął i odepchnął się od stołu. Wyprostował i powoli, dając jej czas na odsunięcie się lub zabranie rąk, odwrócił się, by posłać jej ciężkie spojrzenie.
Zmęczone, poirytowane, sfrustrowane do głębi.
- Jak zapewne dobrze wiesz - zaczął tonem wyrafinowanym i wyraźnie sztucznie uprzejmym. - Mój ojciec jak i dziadek oczekują mojego rychłego ożenku. Dwukrotnie już wszedłem im w paradę i pomieszałem szyki, podstępem zaręczyny zrywając i, choć zdawałoby się, że ich wysiłki spełzają na niczym i nigdy niczego nie ugrają, poczynili kroki, by ponownie związać mnie węzłem małżeńskim z pewną uroczą białogłową ku memu raczej stosunkowo niewielkiemu zadowoleniu i zdecydowanie wbrew mojej woli. Poinformowali mnie o tym dzisiejszego ranka i, jak sądzę, to może być powodem rodzącego się we mnie mętnego gniewu - zakończył z miękkim uśmiechem. By po chwili ponownie wykrzywić się wściekle, wypuścić powietrze z głośnym sapnięciem i skrzyżować ręce na piersi. - Do kurwy nędzy. Jeszcze czego.
Któż to widział, by jego - Ardretha IV Trelemuviricha - zmuszać do zawarcia związku małżeńskiego? Złość unosiła się wokół niego jak nieprzebijalna tarcza. Oczy wciąż ciskały gromy i ich fiołkowy kolor pociemniał od kotłujących się w środku negatywnych emocji. Tak rzadko pozwalał sobie na luksus okazywania prawdziwych emocji, że teraz - gdy miał ku temu okazję - nie był pewien, jak się do tego zabrać.
Było ich chyba zbyt dużo na jedną, małą Scath. A teraz zamierzał przerzucić na jej barki całą tę agresję i złość. Co za nietakt z jego strony.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Scathach
Dama Dworu

avatar



PisanieTemat: Re: Gorzkie żale, gdy do trzech razy sztuka   Nie Kwi 01, 2018 10:09 pm

Przysłuchiwała się temu cudownie przesłodzonemu, przesyconemu nadmierną formalnością tonowi, parskając raz po raz pod nosem. Nie była w stanie pojąć tego rodu, gdzie wręcz zmuszano się do małżeństw. Nie wiedziała czy to Trelumvirichowie są tak zacofani, czy może jednak rodzina Càidhów powinna zostać egzorcyzmowana za takie nowatorskie praktyki jak rozmawianie się z potomkami odnośnie przyszłych partnerów. Istniała pewna ingerencja ze strony rodziców, aczkolwiek ostateczna decyzja i tak należała do dzieci. Przynajmniej teraz tak było, gdy brak było męskich rąk do rządzenia, co poskutkowało tak szybkim przejęciem pieczy nad rodem przez jednego z kuzynów Scathach. Chyba jeszcze nigdy nie mieli w swojej historii kogoś, kto tak szybko podjąłby się takiego zadania. Łezka w oku.
Odezwała się jednak dopiero po paru sekundach od jego zamilknięcia, spokojnie wybrawszy ziele z pojemnika i przyniósłszy je do stołu.
- Trelumvirichowie są niesamowicie staroświeccy - sama nie wiedziała czy jej ton wskazywał rozbawienie, czy bezradne zrezygnowanie, kiedy tak odbijał się od jednego do drugiego. Jedno było pewne, łatwo Ardretha nie ugłaska. Musiała znaleźć jakiś porządny sposób, zrobić w sumie wszystko, co była w stanie, żeby faceta ogarnąć, bo przecież albo to, albo zostanie w jej domu na wieki wieków i będzie jej zaburzał spokój jak się tylko da, bo nigdzie indziej udać się ze swoją irytacją nie mógł. Liście jakichś ziółek, które najpewniej sama Scath nazwałaby melisą, wylądowały w grzejącej się wodzie.
- Zrobię ci porządny napar i przygotuję kąpiel z olejkami, może trochę się rozluźnisz - rzuciła cicho, jeszcze raz ułożywszy dłonie na ramionach... znajomego? Sojusznika? No na pewno nie przyjaciela, nie dało się tak nazwać tego dziada, skoro nie było pomiędzy nimi nici zaufania, a samo porozumienie nie wystarczało. Nie miała problemu z uwierzeniem jemu, ale nie działało to tak samo w drugą stronę. Westchnęła głośno. - Zgaduję, że nie możesz się tak po prostu ukryć albo, nie wiem, sprawić, żeby ona przypadkiem zniknęła?
Przecież pewnie od razu ogarnęliby, że to był akurat on. Nie było tutaj nawet o czym marzyć. Po raz kolejny odkryła wieko imbryku, by zobaczyć jak ma się sytuacja w środku, a kiedy zweryfikowała już stan ziołowej herbaty, zdecydowała się przelać zawartość metalowego dzbanka do filiżanki. Ściera w łapę, żeby się nie poparzyć, i sru. Naczynie zawędrowało następnie w stronę Trelemorelka, choć i tak nie mógł się nim nacieszyć na jakoś szczególnie długo, bo zaraz dziewczę machnęło na niego ręką, żeby to poszedł w jego ślady, prosto do łazienki. W domyśle miał tę filiżankę wziąć ze sobą, ale cholera go wiedziała. Szykowały się tu jakieś rytuały.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ardreth
Baron

avatar



PisanieTemat: Re: Gorzkie żale, gdy do trzech razy sztuka   Nie Kwi 01, 2018 10:57 pm

Mógł jedynie westchnąć ciężko z irytacją i wzruszyć ramionami. Doskonale zdawał sobie sprawę z tego, jak bardzo jego ród utkwił w starych tradycjach. W aranżowanych małżeństwach, ślepym podążaniem za dewizą rodową czy choćby nieustannym traktowaniem kobiet jak istoty gorszego sortu. Nie miały prawa do pobierania nauk skrytobójstwa, ich rola sprowadzała się do wyjścia za mąż i umacniania sojuszy i niczego więcej.
Jedyni tylko bogowie wiedzieli, jak bardzo Ardretha to irytowało i jak bardzo chciałby to zmienić. Wszystko spadało na jego barki, żadna z jego sióstr - choć miał ich aż trzy - nie mogła go w niczym wyręczać ani nawet wspomagać. Co za idiotyzm.
Lecz nie zamierzał dzielić się tym ze Scath. Nie zasłużyła jeszcze na tak duży pokład zaufania z jego strony, aby zwierzać się jej z podobnych planów czy rozmyśleń. Nawet jeśli brak wiary w jej potencjalną lojalność pozwalał mu psioczyć na planowany mariaż. Lub nawet zdejmować maskę i pokazywać jej chociaż część wałkujących się pod skórą zimnych emocji.
- Napar? Lepiej podaj mi wino - parsknął i pokręcił głową, patrząc na nią z góry mniej więcej tak, jakby właśnie w tamtej konkretnej chwili postradała zmysły do szczętu. Napar. Też coś. Osobiście uważał, że alkohol jest cudownym lekiem na wszystkie smutki czy zmartwienia. A nad jego głową właśnie kotłowały się chmury tak czarne, że nieomal przybierały barwę jego włosów. - Nie mogę. Od razu byłoby jasne, kto za tym stoi i równie szybko wyciągnęliby z tego konsekwencję - skrzywił się i zdjął z ramion brązowy płaszcz, by dość niedbale porzucić go na krześle, które panna Càidh zajmowała jeszcze nie tak dawno temu, gdy spokój tego miejsca był niezaprzeczalny.
Teraz pomieszczenie nasiąkało złą energią. Ale cóż mogli z tym począć?
Przyjął kubek ze skinieniem głowy i bez dalszych słów ruszył za nią. W stronę łaźni. Jedną dłonią nadal trzymając napar, a drugą nonszalancko rozpiął klamry, które spinały jego kamizelkę.
- Zamierzasz mi towarzyszyć w kąpieli? - spytał ze szczątkowym, kąśliwym rozbawieniem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Scathach
Dama Dworu

avatar



PisanieTemat: Re: Gorzkie żale, gdy do trzech razy sztuka   Pon Kwi 02, 2018 9:44 am

Średnio mogła mu cokolwiek poradzić w sytuacji, w której to nie ona decydowała o jego losie. Czuła się jakby wykonywała chyba jeszcze nieogarnięty w tym czasie zawód psychoterapeuty trzymającego pacjentów na kozetce. A serio, chciała tylko poczytać książkę i wypić herbatę, co tutaj poszło nie tak?
- Dobrze wiesz, że w moim domu alkohol jest pity tylko w święta. Nie mam żadnej butelki - prawdopodobnie Ardreth miał pełną tego świadomość, kiedy to mówił, być może po prostu ironizując, ale młoda Càidh tak bardzo nie była w stanie odróżnić co jest na poważnie, kiedy mężczyzna był wściekły, że brała wszystko jakby stwierdzał same fakty. Wzruszyła barkami gdy wspomniał o całym tym ustaleniu sprawcy, nie tyle wskazując tym gestem swoją obojętność, co bezradność. Przyjrzała mu się uważniej, jakby próbując wyczytać z jego twarzy następne rozwiązanie. Oczywiście, że na próżno, to tak nie działało.
"Zamierzasz mi towarzyszyć w kąpieli?"
- A chcesz, żeby przeszkadzała ci małolata obok? - bo nie żeby coś, ale Scathach nawet nie miałaby problemu z tym, żeby pacnąć się obok niego i po prostu spędzić z nim tak parę chwil. Bez jakiegoś dotykania czy innego syfu. Trochę jak dzieciaki kąpiące się razem z racji bycia rodzeństwem, nie dwójka dorosłych, gdzie totalnie nie wypadało. Zajrzała do kotła, który stał w pomieszczeniu kąpielowym, by ocenić ilość wody. Wyglądało w porządku. Pewnie dlatego ogień pod wielkim garem został rozpalony, a jasnowłosa wskoczyła parę stopni wyżej na swoich dostawionych schodkach, by otworzyć specjalnie wbudowany wywiew dla dymu. Przecież by się chyba potruli, gdyby nie było tu żadnego sposobu wentylacji. Za to w samym wywarze zalaz znalazły się krople jaśminowego olejku. - Sprawdzaj sobie czy ciepła.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Gorzkie żale, gdy do trzech razy sztuka   

Powrót do góry Go down
 
Gorzkie żale, gdy do trzech razy sztuka
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Gryzł wilk razy kilka... pogryźli i wilka.
» Gryzł wilk razy kilka... pogryźli i wilka.
» ISLAMIZACJA EUROPY
» Uroczystości świąteczne

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: 
Eventy i misje
 :: 
Misje
 :: Retrospekcje
-
Skocz do: