Wszelkie prawa do użytych utworów posiada Adrian von Ziegler



 
IndeksCalendarFAQSzukajGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Karczma "Pod Zatrutym Sztyletem"

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Forgotten
Przybłęda

avatar



PisanieTemat: Karczma "Pod Zatrutym Sztyletem"   Sob Paź 07, 2017 11:03 pm

Karczma "Pod Zatrutym Sztyletem"

  Dwupiętrowa budowla o solidnej, kamiennej konstrukcji, która przetrwała trudy czasu i stała się jedną z najstarszych i najchętniej uczęszczanych karczm na Czarnym Rynku. Oczywiście, jedynie przez mniej zaszczytne jednostki. By poznać najnowsze wieści, dokonać pewnych transakcji bądź odpocząć od trudu codziennej "pracy", przybywają tu zabójcy, złodzieje, fałszerze, alchemicy, szarlatani, kupcy z towarami nieznanego pochodzenia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vesperr
Markiza

avatar



PisanieTemat: Re: Karczma "Pod Zatrutym Sztyletem"   Pon Kwi 02, 2018 4:54 pm

Lekki, srebrny pancerz zniknął pod granatowym, długim płaszczem z głębokim kapturem, który postać miała naciągnięty na głowę. Twarz jej zniknęła w cieniu, rzucanym przez sam kaptur. Wśród tej ciemnej oprawy było coś, co zdradzało postać, coś co rzucało się w oczy. Spod kaptura wystawał luźny warkocz, którego pasma były niebieskie. Pędzel warkocza podskakiwał na klatce piersiowej smukłej postaci, podrygując z każdym jej krokiem. Sama sylwetka odzianej w granatowy płaszcz persony zdradzała, że była to kobieta. I na tym kończyła się wiedza postronnego obserwatora, zwyczajna osoba nie mogła mieć pojęcia, że to Vesperr, markiza Dworu Lata. Ubiór, nadający jej anonimowości, wcale nie zdziwił osób zebranych w karczmie - tutaj ponad połowa postaci siedziała w kapturach na głowach, kryjąc się w półmroku tawerny. Vesperr szybko wypatrzyła miejsce, gdzieś w kącie tej knajpy i lawirując między drewnianymi stołami, pomknęła w tamtym kierunku. Usiadła na ławie, a zapytana przez kelnerkę, nieciekawej urody, co podać, zamówiła piwo. W zasadzie nie przyszła tu, żeby się napić, ale mogła przecież skorzystać z okazji. Rozejrzała się dyskretnie. Na kogoś czekała.
Przyszła tu w konkretnym celu, znanym tylko sobie. Ważną rolę odgrywało tutaj pozostanie anonimową. Ta karczma była cennym źródłem informacji oraz ciekawych towarów, w tym rapierów.
Rozejrzała się ponownie. Skinęła głową, gdy postawiono przed nią piwo, zapłaciła, chwyciła kufel i upiła duży łyk jego zawartości.

_________________

You snooze, you lose.

Theme Song & That Voice
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Maveth
Kruk

avatar



PisanieTemat: Re: Karczma "Pod Zatrutym Sztyletem"   Pon Kwi 02, 2018 6:02 pm

Tutaj był bardziej znaną personą niż w gospodzie, w której spędził większość wieczoru poprzedniego dnia. Tam mógł bez problemu zdjąć kaptur, ale tutaj było to nierozsądne i dlatego on okrywał jego głowę. W każdej chwili skłonny naciągnąć chustę na twarz.
To było właściwe miejsce, w którym można było go znaleźć i przedstawić mu swoją ofertę. Na tym świecie było zbyt wiele osób, które powinny umrzeć. Mogli umrzeć z jego ręki za spory mieszek wesoło brzęczących monet. Gwarantował dyskrecję. Nie interesowało go dlaczego ktoś chce zabić tę czy inną osobę.
W przeciwieństwie do swojej ulubionej gospody, tutaj wolał nic nie jeść. Mięso w gulaszu, którego woń wyczuwał, mogło pochodzić z szemranego źródła. Mogła być to świnia, krowa, ale równie dobrze mógłby to być kot albo pies. Trunki mogły być chrzczone, ale przede wszystkim należało patrzeć karczmarzowi na ręce i nigdy nie zostawiać kufla samemu.
Właśnie to robił – patrzył karczmarzowi na ręce, kiedy ten nalewał dla niego miodu pitnego oraz miał baczenie na swój kufel i jego – miejmy nadzieję – nieochrzczoną zawartość. Nie powierzyłby służącej tutaj dziewce swojego kufla.
W tej podrzędnej gospodzie siedział obok zakapturzonej dziewki, którą zaledwie chwilę temu obsłużyła służąca tutaj inna dziewka. Czasem na nią spoglądał dyskretnie, tak jak jego różnobarwne spojrzenie przemykało po wszystkich innych. Było poniekąd spokojnie, ale to kwestia czasu. W takich miejscach nigdy nie jest spokojnie. Ostatnio jak tutaj był, jednemu prostaczkowi nie spodobało się to, że siedzi na jego miejscu. Dobrze się bawił podczas ostatniej bijatyki, która się wywiązała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Forgotten
Przybłęda

avatar



PisanieTemat: Re: Karczma "Pod Zatrutym Sztyletem"   Czw Kwi 05, 2018 11:12 pm

 Do karczmy wkroczyła kilkuosobowa grupa, która wyraźnie odwiedziła już tego wieczoru przynajmniej jedną karczmę.  Wyglądali wręcz, jak gdyby od kilku dni nie pojmowali znaczenia słów umiarkowanie w piciu. Po chwili zastanowienia powoli zaczęli zataczać się w kierunku wolnego stolika usytuowanego niedaleko miejsca Mavetha. Okazało się jednak być to trudnością nie do pokonania, jako że na ich drodze stało kilka niedosuniętych stołków, o które niechybnie się potknęli. Jeden z rzezimieszków wykonał akrobacje godne podziwu i po kilku fikuśnych fikołkach zatrzymał się na stoliku przy którym przesiadywała Vesperr, przy okazji przewracając jedną z kelnerek, co spowodowało, że trunek, który niosła, rozlał się, zabrudzając fragment warkocza kobiety (Nieudany rzut na zwinność). Pozostałym dwóm zbirom poszło nieco lepiej i po kilku chwilach kołyszącego się chodu dotarli do stolika. Maveth zauważył (Udany rzut na percepcję), że jeden z przybyłych wyraźnie mu się przygląda, nieszczególnie przyjaźnie. Reszta zebranych ignorowała całą tę sytuację. Było to coś zwyczajnego. Można by powiedzieć, że nawet pożądanego. Tego typu wydarzenia doskonale odwracały uwagę od rzeczywiście istotnych transakcji, których dokonywano w tej karczmie.

_________________
Halucynacje
- podczas czytania można te fragmenty pomijać. Opis rzeczywisty zawarty jest w zwykłej narracji.
Mowa
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vesperr
Markiza

avatar



PisanieTemat: Re: Karczma "Pod Zatrutym Sztyletem"   Czw Kwi 05, 2018 11:55 pm

Spojrzenie Vesperr leniwie przeskakiwało z jednej osoby na drugą, lustrując je czujnym spojrzeniem, a może po prostu szukała kogoś wzrokiem? W każdym razie - na nikim nie zawiesiła swojeg spojrzenia na tyle długo, by mógł z oburzeniem zapytać "Co się gapisz". Z drugiej strony, spojrzenie to, nie skakało na tyle, by mogła dostać zawrotów głowy. Nie był to pierwszy jej raz w tej Karczmie, wiedziała jak ma się zachowywać, by nie wzbudzać podejrzeń lub niechcianego zainteresowania. Jej ślepiom naturalnie nie umknęła kolejna osoba, która się pojawiła. Zmrużyła oczy w badawczym łypnięciu, na chwilę tylko zatrzymując się na jego oczach. I bliźnie. Dwie chwile później obserwowała Helgę, roznoszącą sprawnie piwo wśród istot zebranych w karczmie. To znaczy - nie wiedziała, jak kelnerka mogła mieć na imię, pytać jej się nie chciało bo nie było w tym większego interesu, toteż przypięła do panny z dużym cycem nieładne imię Helga.
Westchnęła znużona. Ile można czekać?
Wtedy to drzwi do karczmy znów się otworzyły, a ona zerknęła z nadzieją na wchodzące postacie. Nie, wśród nich nie znajdowała się osoba, na którą mogłaby czekać. Zrezygnowane westchnięcie. Pijane obszczymury. Vesper zmarszczyła nos z niesmakiem. Fakt, że sama nie stroniła od alkoholu, ale nie lubiła patrzeć na słaniające się na nogach pokraki, podczas gdy sama było trzeźwa.
I to wtedy jej piękny, dwukolorowy warkocz został ochlapany. Ściągnęła brwi w gniewie. Lubiła ten warkocz! Innego przecież nie miała! Spojrzała z wyrzutem na kelnerkę, ale szybko domyśliła się, że w tym całym fajtłapowaniu ktoś jej pomógł.
Położyła palce na rękojeści rapieru, zliczyła w myślach do pięciu (bo tylko do tylu umiała. nieśmieszne). Jej dłoń wróciła na krawędź stołu. Zdawała sobie sprawę, że bycie Elae pośród wedlowskiej mieszanki, składającej się w większości z innych ras, niż jej własna, nie wpływa dobrze na jej pozycję, a pewnie jak skoczy wymachiwać rapierem, to kaptur sam jej się zsunie. Co jak co, ale zdawała sobie sprawę, że niewiele istot przepata za jej rasą. Zazdrościli, ot co! Na razie tylko ten swój kaptur poprawiła.
Zerknęła, unosząc brew, na jegomościa z blizną. Czyżby byli to jego compadres? Nie, nie. Raczej nie Bo dlaczego ten byłby w takim razie trzeźwy?

_________________

You snooze, you lose.

Theme Song & That Voice
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Maveth
Kruk

avatar



PisanieTemat: Re: Karczma "Pod Zatrutym Sztyletem"   Pią Kwi 06, 2018 2:21 pm

W dalszym ciągu spokojnie raczył się miodem pitnym, który rozgrzewał go od środka, nadawał jego bladej skórze twarzy bardziej naturalnego wyglądu. Nie wypił dużo i nie na pusty żołądek, a też pozostawał jak zawsze czujny. Nie uszło jego uwadze, że dziewka mu się przygląda. Jeśli na tym miało się skończyć to dobrze.
Nie atakował pierwszych lepszych dziewek w karczmach – wolał z nimi chędożyć niż się bić. Zawsze znajdzie się jakiś watażka, któremu trzeba wytłumaczyć pewne rzeczy, którego ręce świerzbią i szuka kogoś, na kim może się wyżyć.
W tej zapyziałej karczmie zawrzało, zapanowało poruszenie za sprawą bandy zapijaczonych typów. Takich widać na pierwszy rzut oka oraz bardzo dobrze słychać po rabanie, jaki zrobili potykając się o stołki, padając na podłogę jak worki kartofli.
Zaśmiał się cicho, kiedy dostrzegł to, że jeden z obszczymurków wpadł na stolik dziewki, na którą swego czasu spoglądał, doprowadzając do tego, że jej włosy zostały oblane niesionym przez dziewkę służebną trunkiem. Trudno się nie zaśmiać w takiej sytuacji, chociaż daleko było mu do tego jakże rubasznego nastroju. Zapewne by coś do niej zagadnął, gdyby nie to, że spostrzegł, że jeden z tych szemranych typów mu się przygląda. Nie on pierwszy i nie ostatni spoglądał na niego nieprzyjaźnie.
Starał się przypomnieć sobie to, czy gdzieś go już widział. Mogło tak być, że kiedyś już z nim się bił albo z którymś z jego towarzyszy. Mogło być tak, że zabił kogoś, kogo on znał. Matkę, brata, siostrę czy każdego innego krewnego albo towarzysza. Trudno orzec.
Nauczony doświadczeniem, nigdy nie atakował pierwszy – jeśli ten ochlejmorda miał coś do niego, to z pewnością wyjdzie na jaw. Zawsze jednak tworzył do tego odpowiednią sposobność. Zsunął nieznacznie kaptur z głowy, który teraz w dużej mierze zawężał mu pole widzenia. Na pozór nieśpiesznie odwrócił się bokiem na stołku, by spojrzeć na przyglądającego mu się nieprzyjaźnie mężczyznę.
Miodu pitnego? — zapytał na pozór uprzejmie, wznosząc też swój kufel, co mogło wyglądać niezwykle zachęcająco. Dla niektórych to może być ostatni napitek i to nawet go dotyczyło. W takich miejscach jak to śmierć była na porządku dziennym i jeśli jakiś szemrany typ umrze, najwyżej go wyciągnął za nogi zamiast wezwać straż. Była to dobra rzecz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Forgotten
Przybłęda

avatar



PisanieTemat: Re: Karczma "Pod Zatrutym Sztyletem"   Sob Kwi 07, 2018 1:38 am

 Kiedy Maveth zsunął troszkę kaptur, na twarzach zbirów pojawił się wyraz zwycięstwa. Wyszeptali coś między sobą, (Udany rzut na percepcję) a z ich nieco niespójnej wypowiedzi wynikało, że przybyli tutaj ze względu na usłyszane plotki odnośnie przebywającej w tej karczmie hybrydy. Zamierzali oczyścić świat, a w szczególności miasto, które przynależało tylko i wyłącznie do Ludzi, z tego obrzydlistwa. Na twój gest oraz słowa zareagowali jedynie gromkim śmiechem. Zauważyłeś jednak, że oczy jednego z nich wpatrywały się w coś za tobą. Jeśli zwróciłeś na to uwagę, to wyczułeś, (Udany test sporny) że ktoś się do Ciebie nieudolnie podkrada.
 Vesperr widziała jak mężczyzna, który winny był całej tej sytuacji z zamoczonym warkoczem, wygramolił się spod jej stołu, podniósł jeden ze stołków i zaczął iść w stronę Mavetha.
  Kilku stałych bywalców tej karczmy pokręciło z politowaniem głowami. Wiedzieli jak kończy się zaczepianie prawdziwej klienteli. Nie wyglądało na to, by któregokolwiek z nich zainteresowała ta sytuacja. Wszyscy z nich zajęci byli swoimi sprawami i nie zamierzali ich przerywać dla prostej bitki. Nie brak jednak było pospolitych pijaczyn i rzezimieszków, którzy tylko szukali pretekstu, by oddać się mordobiciu.

_________________
Halucynacje
- podczas czytania można te fragmenty pomijać. Opis rzeczywisty zawarty jest w zwykłej narracji.
Mowa
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vesperr
Markiza

avatar



PisanieTemat: Re: Karczma "Pod Zatrutym Sztyletem"   Sob Kwi 07, 2018 9:18 am

Straciła całkowicie zainteresowanie swoim trunkiem, tak samo jak i straciła swój humor. Nie chodziło o "ojeju, moja fryzura" bo to naprawdę jej nie ruszało. Ale samo zachowanie zachlanych waszmościów wyprowadziło ją z równowagi. Byli głości, niezdarni i tylko przeszkadzali. A ten, odpowiedzialny za zamach na jej warkocz, nic nie raczył powiedzieć ( w sumie całkiem przewidywalne). I powinna była ugryźć się w język, ale...
- Mówi się "przepraszam", Ty zapita, brzydka mordo. - tak, zdecydowanie popuściła nerwom, a wciąż jeszcze nad nimi panowała, bo gdyby całkowicie zerwały się ze smyczy na samym takim zdaniu by się nie skończyło. Elae zrzuciła kaptur, odsłaniając swoją twarzyczkę, jak gdyby chciała pokazać tamtemu, że ma do czynienia z niezadowoloną kobietą - Matka zbyt zajęta była dawaniem dupy na ulicy, żeby cię wychować? - och, jak dojrzale z jej strony. Zaatakowała matkę tego pana. Zagranie na poziomie wczesnoszkolnym, a jednak w swej irytacji nie zamierzała wymyślać bardziej wysublimowanych obelg.
A może po prostu próbowała go sprowokować? Może mięśnie ją świerzbiły? Chciała się sprawdzić? W końcu zwykle siedziała w koszarach i trenowała, a tutaj do czasu siedziała bezczynnie i się "marnowała.

_________________

You snooze, you lose.

Theme Song & That Voice
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Forgotten
Przybłęda

avatar



PisanieTemat: Re: Karczma "Pod Zatrutym Sztyletem"   Czw Kwi 12, 2018 8:19 pm

  Twoje słowa zostały w większości zignorowane. Zaszczycona zostałaś jedynie pojedynczym pogardliwym spojrzeniem, a zbir kontynuował swoje działania. Zaszedł on Mavetha od tył i zdzielił krzesłem. Po dokonaniu tego czynu na twarzach wszystkich zbirów wykwitł wyraz zaskoczenia. Żaden z nich nie spodziewał się, że tak prosta akcja rzeczywiście okaże się skuteczna. W tej chwili wydawali się nawet nieco zagubieni. Z opadniętymi szczękami przyglądali się jego nieprzytomnemu ciału, nie do końca wiedząc, co teraz zrobić. Również w samej karczmie zapadła niemal absolutna cisza. Zauważyłaś jednak (udany rzut na wykrycie intencji), że jedna z postaci zachowywała się dość nietypowo. Była zbyt niezainteresowana tym wydarzeniem. Wydało Ci się to poniekąd nienaturalne. Nie zdążyłaś się jednak jej przyjrzeć, a później twój wzrok już jej nie spostrzegł (nieudany rzut na percepcję).

_________________
Halucynacje
- podczas czytania można te fragmenty pomijać. Opis rzeczywisty zawarty jest w zwykłej narracji.
Mowa
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Karczma "Pod Zatrutym Sztyletem"   

Powrót do góry Go down
 
Karczma "Pod Zatrutym Sztyletem"
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: 
Miasto Filirjon
 :: 
 Czarny rynek 
-
Skocz do: